Przejdź do głównej zawartości

PO PROSTU WŁOSKI! WYWIAD Z PAULINĄ, KTÓRA Z PRAWDZIWĄ PASJĄ UCZY JĘZYKA WŁOSKIEGO


Paulina  w tym roku ukończyła studia informatyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim  uzyskując tytuł magistra ze specjalności Modelowanie, Sterowanie i Sztuczna Inteligencja. W trakcie studiów zdobyła również dyplom z bioinformatyki. Od kilku miesięcy prowadzi własną firmę w której m. in. realizuje różne projekty informatyczne. Choć zna pięć języków, to jej prawdziwą pasją jest język włoski. Właśnie dlatego postanowiła udzielać korepetycji z  języka włoskiego i stworzyła bloga poprostuwloski.pl.  


Ambitna, uśmiechnięta, pełna zapału i optymizmu – takie wrażenie zrobiła na mnie Paulina w trakcie rozmowy, która odbyła się w jednej z krakowskich kawiarni. 
Paulina, jak to się stało, że studentka informatyki zaczęła uczyć języka włoskiego?
Zanim zaczęłam studia informatyczne w Polsce, przez jedenaście lat mieszkałam we Włoszech. Wyjechałam tam będąc 9-cio letnim dzieckiem. Tam również ukończyłam szkołę podstawową i średnią więc można powiedzieć, że jestem prawie Włoszką :). Nauczanie języka włoskiego to była dla mnie naturalna potrzeba stałego kontaktu z tym językiem, ale również dzięki temu mogłam uczyć się polskiego! Po powrocie do Polski moja znajomość języka ojczystego niestety nie była na najwyższym poziomie.
To co w takim razie skłoniło cię do powrotu?
Przede wszystkim chęć studiowania w Polsce ale również ogromna potrzeba zmiany. Pomimo, iż bardzo kocham Włochy, to niestety nie podobała mi się wizja studiowania w tym kraju. Studia we Włoszech wiążą się z wieloma niedogodnościami jak długie dojazdy czy częsty brak miejsc na salach wykładowych. Dodatkowo, pomimo iż wszystkie uczelnie są płatne niestety nie kształcą na zadowalającym poziomie.
Czy pamiętasz moment w którym poczułaś, że to co robisz to twoja pasja?
Pasja do nauki języka włoskiego dojrzewała we mnie przez dłuższy czas. Na początku chciałam mieć tylko stały kontakt z językiem więc zaczęłam uczyć włoskiego niedługo po tym, jak przyjechałam do Polski. Z czasem miałam coraz więcej lekcji m.in. w szkole językowej gdzie zostałam lektorem. Podobało mi się to, że mogę poznawać nowych ludzi, a moje metody nauczania języka włoskiego odnoszą coraz większe sukcesy. Właśnie wtedy poczułam, że to co robię sprawia mi ogromną przyjemność i równocześnie stało się moją pasją.
To wtedy powstał twój blog poprostuwloski.pl?
Blog powstał stosunkowo niedawno, bo w lutym tego roku. Właśnie kończyłam studia i zastanawiałam się nad tym, co chcę robić w przyszłości. Wiedziałam, że jako magister informatyki świetnie odnajdę się na rynku pracy, ale z nauczania włoskiego nie chciałam rezygnować. Co najważniejsze, chciałam się dalej rozwijać w tym kierunku. Prowadzenie bloga wydawało mi się wtedy świetnym rozwiązaniem. Pomyślałam, że skoro w trakcie lekcji włoskiego po kilkadziesiąt razy odpowiadam na te same pytania to może znajdzie się dużo więcej osób, które również będą chciały poznać te odpowiedzi. I tak powstał blog poprostuwloski.pl.
Jak wybrałaś nazwę bloga? Przypominasz sobie ten moment?
Tak, to było nagle i zupełnie przypadkowo! Nazwa wpadła mi do głowy w trakcie zmywania naczyń, gdy rozmyślałam sobie nad różnymi rzeczami. To było coś w rodzaju olśnienia. Wtedy zrozumiałam, że chcę uczyć po prostu włoskiego. W tym sensie, że chciałabym aby wszystko było jasne i proste. Wtedy, w jednym momencie poczułam, że to właśnie to i od razu pobiegłam do komputera aby sprawdzić czy taka domena jest dostępna. Na szczęście okazało się, że jest.


Czy twoje lekcje nauki języka włoskiego  i wiedza, którą przekazujesz wyróżniają się czymś szczególnym?
We Włoszech, gdy chodziłam do liceum uczęszczałam do klasy o rozszerzonym profilu językowym i dodatkowo do szkoły językowej. Łącznie znam pięć języków: włoski, angielski, hiszpański, francuski i oczywiście polski. Dzięki temu, jako uczeń mogłam poznać różne metody nauczania i ocenić co mi się w tych lekcjach podobało, a co nie. Teraz, czerpiąc z tych doświadczeń mogę dostosować swój sposób nauczania do wymagań moich kursantów. Wiadomo, że każdy język jest specyficzny i przy nauce kładzie się nacisk na zupełnie inne rzeczy. W języku włoskim najważniejsza jest dla mnie transparentność. Moim założeniem jest to, że uczę praktycznego aspektu języka i właśnie na to kładę największy nacisk. U mnie kursanci na lekcjach poznają nie tylko książkowe zasady gramatyczne ale przede wszystkim praktyczną stronę stosowania języka włoskiego. Zależy mi na tym, aby przekazywać wiedzę, która faktycznie się przydaje. Udaje mi się to dzięki temu, że wychowałam się we Włoszech i dzięki temu jestem wiarygodna w tym co robię.
Staram się również budować na lekcjach atmosferę wzajemnego zaufania. Pierwsze spotkanie z osobą, która chce się uczyć włoskiego zawsze zaczynam od wspólnego poznania doświadczeń związanych ze znajomością tego języka oraz określenia oczekiwań jakie mamy wobec siebie.
Moim celem jest również to, aby nauka języka włoskiego była nie tylko nudnym obowiązkiem ale przede wszystkim przyjemnym spędzeniem czasu. Wiadomo, że aby mówić w danym języku trzeba  znać gramatykę. Ta cała tzw. „nudna” otoczka też jest ważna, ale można tą wiedzę przekazać w przyjemny i łatwy do przyswojenia sposób.
Z jakimi trudnościami jako nauczyciel języka włoskiego spotykasz się najczęściej u swoich uczniów i jak sobie z nimi radzisz?
Jeżeli u moich kursantów pojawiają się jakieś problemy związane z nauką języka, to zawsze najpierw staram się zrozumieć co jest ich przyczyną. W większości prowadzę zajęcia indywidualne, więc od razu mogę zareagować gdy widzę, że sposób nauki nie odpowiada mojemu uczniowi. Wtedy staram się dopasować formę zajęć tak, aby była odpowiednia dla obu stron. Jest wiele sposobów na przekazanie tej samej wiedzy. Trzeba tylko umieć dobrać odpowiednią metodę do konkretnego ucznia.
Najczęściej jednak problemy w nauce języka włoskiego jakie mają moi uczniowie dotyczą mówienia i komunikowania się po włosku. Dużo trudności sprawiają również … przyimki, a każda osoba ucząca się języka włoskiego prędzej czy później na nie trafi. Zwykle kończy się to na tym, że w momencie gdy trzeba użyć takiego przyimka kursanci się blokują bo nie wiedzą którego użyć. Wtedy zachęcam, aby jednak próbowali. Może się uda użyć odpowiedniego przyimka a nawet jeżeli nie, to może rozmówca i tak zrozumie kontekst wypowiedzi.
Co jeszcze może wpływać na blokadę przez mówieniem w języku włoskim?
Niestety na taką blokadę może również wpłynąć nieodpowiedni sposób prowadzenia lekcji. Gdy ja uczyłam się języków, jedną z moich nauczycielek była pani, która w momencie gdy powiedziało się złe słówko od razu przerywała wypowiedź aby mnie poprawić. Dla mnie to było bardzo stresujące i często gubiłam się w tym, co ostatecznie chciałam powiedzieć. To właśnie takie sytuacje często prowadzą do różnego rodzaju blokad przed mówieniem.
Na moich zajęciach, szczególnie na tych wyższych poziomach prowadzę bardzo dużo konwersacji.
W trakcie takich rozmów zapisuję sobie błędy, które najczęściej się powtarzają i które należy poprawić.  Zawsze informuję o tym po zakończeniu rozmowy. Jeżeli błędy, jakie kursant robi podczas konwersacji nie wpływają na komunikat to nigdy mu nie przerywam. Przerywam tylko wtedy, kiedy komunikat staje się zupełnie niezrozumiały. Wtedy na bieżąco wspólnie korygujemy błędy. To jest taka metoda, która według mojej oceny jest bardzo dobra ponieważ przetestowałam ją sama na sobie. Uczę tak, jak sama chciałabym być nauczana.
Czy uczenie języka włoskiego i prowadzenie bloga poprostuwloski.pl twoje jedyne zajęcie?
Po ukończeniu studiów zdecydowałam się na założenie swojej firmy. Obecnie moja działalność jest dwutorowa ponieważ prowadzę lekcje nauki języka włoskiego i z racji tego, że ukończyłam studia informatyczne zajmuję się również różnymi projektami informatycznymi jak tworzenie stron internetowych czy grafik. Ta umiejętność przydaje się również w prowadzeniu bloga poprostuwloski.pl.
Jak udaje ci się godzić ze sobą te dwie działalności?
Jeżeli chodzi o lekcje włoskiego to tutaj jest dosyć prosto, bo mam wyznaczone godziny. Staram się jednak planować je w ten sposób, aby były w tzw. blokach godzinowych. Do lekcji muszę jeszcze przygotować materiały, więc robię to pomiędzy lekcjami lub w czasie, gdy potrzebuje odpocząć sobie od informatyki. Natomiast jeżeli chodzi o kwestie informatyczne, to przy większych projektach  pracuje głównie w te dni, w których nie mam lekcji włoskiego. Często wszystko planuję z wyprzedzeniem.
Czy podpisujesz się pod powiedzeniem, że brak planu to plan na porażkę?
Po części, ponieważ założyłam własną firmę nie mając biznesplanu. Prowadzę ją zaledwie kilka miesięcy i jak do tej pory udaje mi się organizować wszystko we własnym zakresie. Nie wykluczam jednak tego, że w przyszłości kogoś zatrudnię. Choć z jednej strony nie mam biznesplanu, to z drugiej doskonale wiem, co przez prowadzenie tej firmy chcę osiągnąć. Wyznaczyłam sobie cele i małymi krokami  do nich zmierzam. Ważniejsze niż planowanie jest dla mnie wyznaczanie sobie celów, bo gdy już mamy cel, samo planowanie tworzy się jakby z automatu. Jednak jeżeli chodzi o krótkofalowe planowanie, to jest ono dla mnie bardzo ważne. Dzięki takiemu planowaniu nie tracimy czasu na zastanawianie się nad tym co robić, gdy nagle w naszym grafiku pojawi się tzw. nieoczekiwana wolna chwila.
Korzystasz z jakichś  narzędzi do planowania?
Na co dzień moim podstawowym narzędziem do planowania jest zwykły kalendarz ale korzystam również z programu Asana. Asana to program, który służy głównie do zarządzania projektami ale przydaje się również na innych płaszczyznach. Czasami wykorzystuję również gotowe planery, a gdy jest taka potrzeba to sama tworzę je dla siebie.
Skąd czerpiesz energię do tej podwójnej pracy?
Przede wszystkim z zadowolenia klientów i uczniów. To bardzo budujące gdy ktoś jest zadowolony z tego co ja robię.
Jak odpoczywasz? Czy przy takim trybie życia masz w ogóle  czas na odpoczynek?
Tak, mam czas na odpoczynek! 🙂 Co by to było za życie, w którym nie ma czasu na odpoczynek? Życie jest jedno i trzeba z niego korzystać, a nie „zawalać” się pracą.  Sama często dużo pracuję, ale moja praca jest również moją pasją więc nie eksploatuje mnie tylko dodaje energii. Poza tym, wiem dlaczego to robię i co dzięki temu chcę osiągnąć. Trzeba jednak pamiętać o tym, aby zostawiać sobie czas dla samego siebie. Działać na maksa wtedy, kiedy jest czas na tego typu działanie i odpoczywać na maska wtedy, kiedy wyznaczymy sobie czas na ten wypoczynek. Ja najczęściej odpoczywam wtedy, gdy czytam dobrą książkę. Bardzo lubię też gotować  i grać w gry planszowe. Uwielbiam również podróże i od czasu do czasu zdarza mi się „zniknąć” na weekend.
Jakie są twoje plany na przyszłość jeżeli chodzi o bloga poprostuwloski.pl oraz naukę języka włoskiego?
Cały czas pracuję nad rozwojem bloga poprostuwloski.pl. Staram się tworzyć wartościowe treści, które są odpowiedzią na potrzeby moich czytelników. Prowadzę również fanpage Po Prostu Włoski powiązany z blogiem. Na Facebooku codziennie udostępniam ciekawe informacje na temat praktycznego zastosowania różnych włoskich słówek i zwrotów. Niedawno stworzyłam również postać Antoniego, który został moim wirtualnym asystentem. Antonio  będzie mi pomagał w przekazywaniu wiedzy o nauce języka włoskiego. W przyszłości planuję również stworzenie kursu online w tej tematyce. Rozpoczęłam też prace nad stworzeniem specjalnej aplikacji mobilnej, która m. in. będzie pomagać w nauce sławnych już włoskich przyimków :).
Gdyby ktoś poprosił cię o to, abyś mu udzieliła rady jak znaleźć swoją pasję to co byś mu poradziła?
Przede wszystkim poradziłabym tej osobie aby przywołała wspomnienia i zastanowiła co w  przeszłości sprawiało jej prawdziwą przyjemność. Potem należy tylko podjąć decyzję czy się w to wchodzi czy nie. Nie ma co siedzieć na przysłowiowej kanapie i narzekać na to, że coś nam nie wyszło czy czegoś nie możemy znaleźć np. swojej pasji. Narzekanie, to jest coś, czego ja nie mogę znieść. Kiedyś też należałam do osób które zamiast działać wciąż narzekają. Postanowiłam jednak, że chcę coś zmienić. Wzięłam się w garść i zaczęłam sukcesywnie zmieniać swoje życie. Podjęłam decyzję i ją zrealizowałam. Przyjechałam do Polski, zaczęłam studia a po ich skończeniu otworzyłam własną firmę. Wiadomo, że każdy ma trudne chwile. Nawet Ci, którzy na zewnątrz tego nie pokazują. Jednak bez wysiłku nic się nie osiągnie. Trzeba coś włożyć, żeby potem móc coś wyciągnąć.  Tak naprawdę to trzeba chcieć znaleźć swoją pasję. A moim zdaniem chcieć to móc.
Szukam definicji pasji. Czym da ciebie jest pasja?
Pasja to moim zdaniem jest coś, co lubimy robić i nie zastanawiamy się nad tym, dlaczego to robimy. Coś, co robimy sercem a nie głową.  Pasje można podzielić na te, dzięki którym możemy zarabiać i na te, które będą wymagać od nas nakładów finansowych. To od nas samych zależy jak chcemy traktować swoją pasję i jakie miejsce zajmie w naszym życiu.
Na koniec jeszcze chciałabym cię zapytać o to, czy warto pracować z pasją i żyć ze swojej pasji?
Oczywiście! Za dużo czasu z naszego życia spędzamy w pracy, więc nie widzę sensu żeby marnować ten czas na coś, czego nie lubimy.
Paulino, bardzo ci dziękuje za wywiad i życzę dalszych sukcesów.
Ja również dziękuje.


Ja razem z Pauliną w trakcie wywiadu :) 

Zapraszam na stronę Pauliny gdzie znajdziecie wiele przydatnych informacji związanych z nauką języka włoskiego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszystko dzieje się w swoim czasie. Wywiad z Lidią Sachą – dyplomowaną terapeutką techniki Bowena.

  Lidia Sacha - dyplomowana terapeutka techniki Bowena, która prowadzi swoją praktykę w Rzeszowie. Zagorzała zwolenniczka naturalnych metod leczenia i zdrowego odżywiania.   W wieku 49 lat obróciła swoje życie do góry nogami, by podążać za swoją pasją. W wywiadzie opowiada, jak tego dokonała. Zapraszam!  Lidka, jak rozpoczęła się twoja przygoda z techniką Bowena? Właściwie doprowadziła do tego seria zbiegów okoliczności. Wcześniej pracowałam jako pracownik administracyjny na wyższej uczelni, gdzie zajmowałam się projektami unijnymi oraz organizacją zajęć dla studentów. Jednak gdy uczelnia zaczęła podupadać, a w pracy zostało mi tylko przygotowywanie dokumentacji do projektów badawczych wiedziałam, że muszę się rozejrzeć za inną pracą. W międzyczasie pracowałam jeszcze w stowarzyszeniu, jednak brakowało mi kontaktu z ludźmi. Niestety w tamtym czasie nie miałam żadnego pomysłu na swoją dalszą karierę zawodową. Dlatego, gdy koleżanka zaproponowała mi pracę w fundacji z projektu unijneg

Z WIZYTĄ W LAVARE DESTYLARNIA LAWENDY – FOTORELACJA

Gdy jesienią ubiegłego roku dowiedziałam się że niedaleko Rzeszowa znajduje się plantacja lawendy, wiedziałam że muszę tam pojechać. Od razu skontaktowałam się z właścicielką i upewniwszy się, że odnajdę tam prawdziwą pasję, bez wahania zaproponowałam wywiad. Anna Rząsa, która od kilku lat prowadzi  Lavare Destylarnia Lawendy  z radością zgodziła się opowiedzieć mi historię powstania swojej firmy. Wspólnie jednak doszłyśmy do wniosku, że wywiad musimy odłożyć w czasie by poczekać aż lawenda zakwitnie. Czekałam więc wiele miesięcy, ale było warto! Ania wraz z rodziną ugościła mnie wspaniale. Nasz wywiad przeprowadzałyśmy zbierając lawendę, która następnie została poddana destylacji. Zanim na stronie pojawi się zapis naszej rozmowy, chciałabym podzielić się z Wami krótką fotorelacją którą zamieszczam poniżej. To właśnie za tymi drzwiami znajduje się destylarnia - królestwo Ani. Miejsce w którym materializują się marzenia, ale nie tylko... Zanim wyruszyłyśmy n

Wierze, że mi się uda. Anna Rząsa opowiada jak powstała jej plantacja lawendy i destylarnia Lavare.

Kim jest Anna Rząsa i jakie marzenie spełnia tu, w Kamieniu gdzie nie słychać gwaru miasta a w powietrzu unosi się zapach kwiatów? Od zawsze ciągnęło mnie do ziemi i pewnie dlatego wybierając studia padło na Archeologię. Ziemia rodzi skarby 😊 , które dopiero po latach odkryłam. Etatową archeolożką jednak nie zostałam, bo życie skierowało mnie na inne tory i na trzecim roku studiów skorzystałam z możliwości pracy w banku i tak przez 11 lat byłam panią z banku. Nie żałuję, bo tam wiele się nauczyłam i otworzyłam na ludzi oraz zrozumiałam, że jeśli się czegoś bardzo chce to każdy jest w stanie wszystkiego się nauczyć a wykształcenie nie przesądza o jego życiu. Zdążyłam się też zakochać, wyjść za mąż, przeprowadzić się na wieś do rodzinnego domu i urodzić trójkę dzieci. Ale to nie było to… Skąd w takim razie wziął się pomysł na to, aby posadę pracownika banku zamienić na właściciela destylarni Lavare oraz plantatorkę lawendy? To pączkowało przez kilka lat. Gdy po urodz

Ciesz się tym co robisz a reszta przyjdzie sama. Wywiad z Derekiem Michalskim – fotografem pełnym pasji.

  Derek Michalski – fotograf, poeta, trochę gitarzysta, zdecydowany przyjaciel energii odnawialnej. Redaktor naczelny i założyciel czasopisma LEMAG - Long Exposure Photography Magazine a wkrótce także Infrared Photography Magazine oraz redaktor naczelny The Voice of Renewables – portalu internetowego poświęconego energii odnawialnej na całym świecie, który organizuje konferencje i wystawy w tej branży.   Derka oraz jego żonę Mariolę miałam okazję poznać podczas mojej krótkiej wizyty w Wielkiej Brytani kilka miesięcy temu. Obydwoje mieszkają tam już od wielu lat. Dzięki ich niezwykłej uprzejmości mogłam towarzyszyć im w trakcie kilku plenerów fotograficznych oraz podglądać Dereka przy pracy. Przyznam, że każdy plener to było dla mnie niesamowite przeżycie pełne niespodziewanych zwrotów akcji w poszukiwaniu "tego właściwego" ujęcia. Nigdy też nie spotkałam osoby, której pasja wprost powaliła mnie na łopatki. Z ogromną przyjemnością przedstawiam wam Dereka, który jest niezwykl

JESTEM ARTYSTĄ I WIEM, ŻE MAM TALENT. WYWIAD Z PIOTREM BORUTĄ – AKTOREM, BRZUCHOMÓWCĄ I KOMIKIEM.

Piotr Boruta    to wszechstronny aktor, brzuchomówca, klown, muzyk i komik. Finalista telewizyjnego show „Mam Talent” w którym wystąpił razem ze stworzoną przez siebie lalką o imieniu Czocher. Jako aktor na swoim koncie ma epizody w takich serialach jak  „Klan”, „M jak Miłość” czy „Na Dobre i na złe” .  Poza tym, ponad trzy dekady na scenie, miliony uśmiechów i setki przedstawień.  Piotr Boruta  to niewątpliwie wyjątkowa osobowość – pełna pasji, empatii i talentu . Poznajcie prawdziwego artystę. Panie Piotrze, od wielu lat występuje Pan na scenach całej Polski jako aktor, mim, klown, brzuchomówca… Które z tych zajęć jest Panu najbliższe i co tak naprawdę jest Pana pasją? Zdecydowanie aktorstwo i teatr. To właśnie aktorstwo otwiera mi drogę do realizacji wszystkich moich pasji. Z niego czerpię najbardziej. Jak zostaje się aktorem? Czy do bycia aktorem potrzebne są jakieś specjalne predyspozycje? Wielu osobom wydaje się, że potrzeba do tego ogromnej śmiało

PASJA TO ENERGIA, KTÓRA NAPĘDZA MNIE DO DZIAŁANIA. WYWIAD Z IGĄ PRZYBYŚ – FIZJOTERAPEUTKĄ KONI

Iga Przybyś  – Mgr inż. Zootechnik i behawiorysta zwierząt. Od 2008 r. zajmuje się profesjonalną fizjoterapią koni. Posiada Certyfikat MEN Zoofizjoterapeuta Koni a także Certyfikat Diagnostyki Termowizyjnej. Jest również wykwalifikowanym masażystą koni, hipoterapeutą oraz instruktorem jazdy konnej. Od 2015 r. wspólnie z mężem, Bartłomiejem, który jest utytułowanym jeźdźcem oraz instruktorem jazy konnej prowadzą rodzinną firmę pod nazwą  „Przybyś Team” .   , Z Igą spotykam się w stadninie  Stajenka Leśne Szlaki w Straszydlu,  gdzie prowadzi rehabilitację koni. Tam również ma swoją siedzibę „Przybyś Team”. Igę podglądam przy pracy. Ma fantastyczny kontakt ze zwierzętami a uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Jest osobą, po której od razu widać, że kocha to co robi.  IGA, CO JEST TWOJĄ PASJĄ? Moją pasją są konie – Praca i obcowanie z nimi. To wspaniałe i piękne zwierzęta. Niezwykle mądre i wrażliwe. SKĄD WZIĘŁO SIĘ ZAINTERESOWANIE KOŃMI I OD KIEDY TRWA? Generalnie, hopla

WIEM, ŻE TO JEST TO! WYWIAD Z VARIAVARIA KONICZYNKA – MAGDALENĄ RZEŹNICZEK-CZAPNIK

Magdalena Rzeźniczek-Czapnik  z wykształcenia jest socjologiem i ceramikiem artystycznym a także arteterapeutą. Stworzyła markę  VaraVaria Koniczynka , dzięki której na rynku pojawiała się unikalna biżuteria, która nie tylko zdobi, ale również pełni wyjątkową misję. Z sukcesami  działa również w obszarach związanych z rozwojem osobistym.  Magda, czy łatwo jest zaleźć czterolistną koniczynkę?  To zależy od tego, jak na to spojrzeć. Czterolistne koniczynki zbieram od dziecka, więc trudno jest mi to ocenić, choć wiele osób na pewno uważa, że jest to bardzo trudne. Ja mam w sobie taki odruch szukania koniczynek. Moi znajomi śmieją się, że ciągle jestem w pracy. Bywają dni, że nie znajdę ani jednej koniczynki ale bywają też takie, w których znajdę nawet siedem. Swoich koniczynek szukam wszędzie i wtedy, kiedy tylko mam okazję np. idąc na zakupy, wracając z pracy czy będąc w podróży. Nieważne czy jest to Gruzja, Szwajcaria,Turcja czy Albania. Koniczynki rosną wszędzie – oprócz

CHCĘ ODCZAROWAĆ POEZJĘ. DEBIUTUJĄCA POETKA MAŁGORZATA SZEPELAK OPOWIADA JAK POWSTAŁ JEJ TOMIK „KUFER CEDRU PEŁEN”

Małgorzata Szepelak  – poetka, wielbicielka książek i przyrody. Kocha podróże i koty. Jak sama mawia, w życiu wiele rzeczy ją fascynuje – zapach, jaki unosi się w teatrze, festiwale literackie i filmowe oraz wschody i zachody słońca. Uwielbia  słuchać ludzi, którzy mają COŚ do powiedzenia i potrafią dzielić się swoją wiedzą oraz pasją. Ten wywiad jest dla mnie wyjątkowy, bo wyjątkowy jest również mój gość. Razem z Małgorzatą studiowałyśmy dziennikarstwo i do dziś się przyjaźnimy. To dzięki niej odkryłam piękno Bieszczad, to właśnie ona zabrała mnie targi książki, gdzie zdobywałam swoje pierwsze autografy i to tylko dzięki niej stawiałam pierwsze kroki na nartach, choć nigdy nie wierzyłam, że dam radę. Wiele jej zawdzięczam. To ogromy zaszczyt, że mnie jako pierwszej udzieliła wywiadu. Poznajcie kobietę pełną pasji i debiutującą poetkę –   Małgorzatę Szepelak. Gosia, znamy się wiele lat i wiem, że słowo pisane jest w twoim życiu od dawna.  Potrafisz sobie przypomnieć nar

TANGO ARGENTYŃSKIE – WSPÓLNA PASJA POMYSŁEM NA CIEKAWE ŻYCIE

Swoją pasją wciąż zarażają nowych adeptów tanga. Co tydzień organizują milongi i prowadzą cykliczny kurs podstaw tanga argentyńskiego. To właśnie dzięki nim w Rzeszowie mogą odbywać się liczne warsztaty, na których wiedzę o nauce tanga  można czerpać od mistrzów z całego świata. Poznajcie Anię i Sławka Sulenckich, którzy już od czterech lat każdą wolną chwilę spędzają tańcząc tango argentyńskie. Ania i Sławek Sulenccy Fot. Katarzyna Michno Adelto.pl Z Anią i Sławkiem spotykam się w hotelu  Fal c on , gdzie w każdy poniedziałkowy wieczór organizowana jest rzeszowska milonga, na której można zatańczyć prawdziwe Tango Argentyńskie. Oboje ubrani w wieczorowe stroje, oczekując na pierwsze tangowe rytmy wieczoru opowiedzieli mi o swojej pasji. Od czego zaczęła się Wasza przygoda z tangiem?   Sławek : Nasza przygoda z tangiem tak naprawdę zaczęła się już na studiach, gdy razem zapisaliśmy się na warsztaty z tanga argentyńskiego. Niestety, z  braku wystarczającej ilości chętny