Przejdź do głównej zawartości

PIKTUMI – PRZYJEMNA METODA NA ANGIELSKIE SŁOWA. ANNA MATYJA OPOWIADA O SWOJEJ PASJI DO JĘZYKA ANGIELSKIEGO I RYSOWANIA



PIKTUMI to przyjemna metoda na angielskie słowa. To również miejsce dla tych wszystkich, którzy mają dość nudnych ćwiczeń gramatycznych a chcą trwale i naturalnie zapamiętać angielskie zwroty oraz praktycznie ich używać. 
Anna Matyja – właścicielka Piktumi.com. Ukończyła Filologię Angielską na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat zajmowała się nauką języka angielskiego, prowadząc zajęcia w różnych grupach wiekowych. Jest autorką kilku nowatorskich podręczników do nauki angielskiego dedykowanych dla najmłodszych. Od 2013 pracuje (najpierw na etacie, teraz jako współpracownik) w wydawnictwie Macmillan Polska jako redaktor, autor i tłumacz. Ania jest również autorką wielu popularnych ilustracji i grafik. Nie lubi nudy, ale za to uwielbia pomagać innym. W wolnych chwilach rozczytuje się w literaturze angielskiej i szuka nowych sposobów na to, aby wszelką naukę uczynić przyjemniejszą i skuteczniejszą.

Ania, co jest Twoją pasją i w jaki sposób doprowadziła Cię ona do miejsca w którym obecnie jesteś?
Ostateczny impuls do zmiany pojawił się w moim życiu razem z Kropką – to taki pies, który sam nie do końca wie, że jest psem. Pamiętam, że był to dla mnie dosyć trudny czas, bo zaczęło męczyć mnie to, co robiłam zawodowo. Pracowałam wtedy w wydawnictwie językowym, które znajdowało się na drugim końcu miasta. Dojazdy zajmowały mi ponad trzy godziny dziennie. To sprawiało, że wciąż brakowało mi na wszystko czasu.  Coraz bardziej doskwierało mi również to, że pracując na etacie cały czas muszę dostosowywać się do tego, co ktoś inny mi każe. Kropka wprowadziła w moje życie ogromną dawkę energii i humoru. Jest przezabawnym i zupełnie nie psim psem, który stwarza niezliczone,  komiczne sytuacje. Zaczęłam więc rysować Kropkę i poczułam, że daje mi to ogromną frajdę. Kropka sprawiła, że rysowanie stało się moją prawdziwą pasją.


Kropka – zupełnie nie psi pies

Czy wcześniej też interesowałaś się rysunkiem i gdzie w tym wszystkim jest język angielski?
Rysowałam już będąc dzieckiem. Brałam udział w wielu konkursach i zazwyczaj wszystkie wygrywałam. Gdy rozpoczęłam studia, rysowanie niestety zeszło na drugi plan. Powrót do rysowania nie był łatwy, ponieważ kilkuletnia przerwa sprawiła, że nie wszystko wychodziło mi tak jak chciałam. Kropka jednak dawała mi wiele inspiracji i z czasem ręka wróciła do dawnej formy. Założyłam fanpage Ancymon i Kropka i zaczęłam dzielić się tymi rysunkami z innymi. Zauważyłam, że  cieszą się one coraz większym zainteresowaniem, a scenki, które w nich przedstawiałam inicjowały wiele dyskusji. Ponieważ mam wielu anglojęzycznych znajomych którzy obserwowali profil Kropki, to zaczęły się tam również pojawiać scenki w języku angielskim. Wtedy rozpętała się prawdziwa „wrzawa” w komentarzach. Nie wszystkie polskie wyrażenia można przetłumaczyć w sposób dosłowny na język angielski. Często, aby oddać znaczenie scenki musiałam się trochę nagimnastykować w tłumaczeniu aby wszyscy byli zadowoleni. Jako nauczyciel języka angielskiego miałam oczywiście ułatwioną sprawę. Tak mnie to wciągnęło, że postanowiłam utworzyć kurs online, który w przyjemny i lekki sposób będzie pomagał uczyć się najczęściej wykorzystywanych słówek i zwrotów w języku angielskim. Oczywiście z wykorzystaniem moich rysunków 🙂


Rys. Anna Matyja





Rys. Anna Matyja














Skąd pomysł, aby języka angielskiego uczyć za pomocą kursu online?
Na początku nie planowałam, że stworzę kurs online. Myślałam bardziej o czymś w formie fizycznego produktu z rysunkami, który będzie można położyć na stole lub powiesić na ścianie. Zresztą zawsze wymyślałam nowe sposoby, aby ułatwić i umilić naukę moim uczniom, i tym małym, i tym dużym, a oni nie tylko to uwielbiali, ale widać było również wyraźne efekty w nauce. Chciałam teraz z moimi pomysłami dotrzeć do większej liczby uczących się angielskiego. Zwłaszcza, że w tej chwili uczenie języków obcych, szczególnie dzieci, jest mało efektywne. A ja nie lubię tracenia czasu i pieniędzy na rzeczy, które się nie sprawdzają. Lubię, kiedy coś działa. I tak długo testuję i usprawniam, aż będzie działało :-). W wyniku testów nie tylko okazało się, że mój pomysł jest sensowny, ale wpadłam na kolejny i zaprojektowałam matę językową, taką, jakiej jeszcze na rynku nie ma. Niestety, wykonanie maty okazało się kosztowne, a jej ostateczna cena byłaby dość zaporowa dla klientów. Kolejne pomysły wpadały do głowy i wtedy, zupełnie przez przypadek, trafiłam na profile Marty Krasnodębskiej, Eweliny Muc i Oli Budzyńskiej, które zajmują się tematyką kursów online i ogólnie prowadzeniem biznesu online. Zgłębiłam ten temat i stwierdziłam, że najlepszym sposobem przekazania wiedzy będzie kurs online.  Zatem stworzyłam taki kurs, który jest przystępny cenowo, dostępny w każdej chwili, skuteczny, a co najważniejsze jest lekki i przyjemny w nauce. 
Swoją metodę nauczania języka angielskiego określasz jako lekką i przyjemną. Skąd pewność, że jest skuteczna?
Ponieważ mam bardzo duże doświadczenie w nauce języka angielskiego, wiem z czym ludzie najczęściej mają problemy i wiem jak sobie z nimi radzić. Generalnie jednym z większych problemów w nauce, szczególnie nauce języków obcych jest szybko ulatniająca się motywacja oraz niechęć do długotrwałego, regularnego powtarzania. Co się dziwić, wszyscy mają tyle obowiązków. A motywacja, powtarzalność oraz przyjemność są kluczem do sukcesu w nauce języka. Tylko, jak sprawić, żeby kurs językowy spełniał te warunki? Co zrobić, żeby nam się chciało? I żeby nam to przyjemność sprawiało? I do głowy wchodziło i już w niej zostawało? Nasz mózg nie lubi słowa „muszę”. Zdecydowanie chętniej wraca do czegoś, co jest łatwe, lekkie i przyjemne. Mózg lubi również element nagradzania. Dlatego właśnie swój program nauczania oparłam na metodzie wzmocnienia pozytywnego.
Na czym polega metoda wzmocnienia pozytywnego?
W uproszczeniu wzmocnienie pozytywne to metoda, która wykorzystuje fakt, że nasz mózg ma tendencje do powtarzania zachowań, które sprawiają mu jakąś korzyść. Wzmocnienie pozytywne jest wykorzystywane przez trenerów na całym świecie i było bardzo szeroko badane. Chodzi o to, żeby w określonym momencie nasz mózg odebrał sygnały, że coś jest dla nas korzystne. Wtedy mózg zaczyna inaczej nastawiać do tego, do czego wcześniej podchodziliśmy niezbyt chętnie. Powstają w nim nowe połączenia i z chęcią to powtarza. Dlatego w nauce powinno się stosować nagrody, zwane wzmocnieniem, a nie kary, które skutecznie zniechęcają do nauki. Kara to jest nieprzyjemność a nieprzyjemnych sytuacji się przecież unika. Gdy czegoś bardzo nie lubimy robić, to nasza podświadomość sama wymyśla jak nas od tego odciągnąć.
Jak w takim razie wykorzystujesz tą metodę w swoim kursie online i do kogo jest on skierowany?
W konstruowaniu kursu najbardziej zależało mi na tym, aby każdy, kto będzie z niego korzystał czuł, że nie jest to zwykła lekcja. Z założenia nauka ta ma być czymś, co robimy przy okazji i trakcie wykonywania miłych dla nas czynności. Tak trochę mimochodem. Możemy na przykład uczyć się języka angielskiego, pijąc poranną kawę, podczas jazdy metrem czy biegając. Kurs w zasadzie jest skierowany dla każdego. Zarówno dla osób, które zaczynają naukę języka angielskiego, jak i dla tych, którzy już uczyli się tego języka. Tworząc go, starałam się rozwiązać pewien problem, który polega na braku zrozumienia wielu często stosowanych słów i zwrotów. Pojawiają się one w anglojęzycznych filmach, wywiadach oraz np. piosenkach.  Problemem bywa też często sama forma nauki, bo wiele osób traktuje uczenie się nowych słówek jako coś bardzo nudnego. Dlatego mój kurs został tak stworzony, że słówka pojawiają się i powtarzają w bardzo naturalny sposób. Z doświadczenia wiem, że nowe zwroty będą same wchodziły do głowy, jeżeli  będziemy na nie trafiać co jakiś czas i w różnym kontekście. W moim kursie nikt nie musi się martwić o to, że coś trzeba przetłumaczyć czy powtórzyć. To powtórzy się samo. Ja już o to zadbam! J Jedyne do czego namawiam, to do powtarzania wszystkiego na głos. Aby to wszystko mogło się udać, kurs podzieliłam na małe fragmenty. Zawiera też wiele grafik i rysunków oraz szkicnotek mojego autorstwa, nagrań dźwiękowych z native speakerem oraz ciekawych nagrań video. Uczy też rozumienia filmów. Nie zawiera natomiast gramatyki ani prac domowych. Na potrzeby kursu została również stworzona specjalna aplikacja na smartfony. Po uruchomieniu sprzedaży dla wszystkich chętnych powstanie też grupa wsparcia na Facebooku.


Rys. Anna Matyja

Ania, kurs się nazywa Please, pop over. Co to dokładnie znaczy?
To znaczy: Proszę, wpadnij! Choć jest to bardzo często używana fraza, to niestety wiele osób jej nie zna. Nawet ci, którym wydaje się, że już dobrze poznali język angielski. Ja też na początku nie wiedziałam co to znaczy.  Tę frazę poznałam dopiero trakcie rozmowy ze znajomym Irlandczykiem, który właśnie w ten sposób zaprosił mnie na spotkanie. W kursie wykorzystuję wiele tego typu fraz oraz słówek.
 Odbiegając trochę od Twojego najnowszego produktu, chciałaby Cię zapytać o to, jak wygląda Twój zwykły dzień pracy jako osoby, która prowadzi własną firmę? Jakie widzisz różnice pomiędzy pracą na etacie a pracą, którą wykonujesz w zgodzie ze swoją pasją?
Największą i najważniejszą dla mnie zmianą jest to, że sama organizuję sobie czas pracy. Wybieram kiedy i ile pracuję, co wcale nie znaczy, że pracuję mało. Czasami zdarza mi się, że kończę pracę późno w nocy, ale tylko dlatego, że nie mogę się od niej oderwać. Sam fakt, że mogę, ale nie muszę czegoś w danej chwili robić, pozwala mi właśnie to robić! 🙂 Gdy pracowałam w redakcji, osiem godzin z rzędu spędzałam przed komputerem. Bądźmy szczerzy, to jest wbrew naszemu organizmowi. Teraz, gdy pracuję w domu, jak jestem zmęczona to odpoczywam, a jak mam ochotę pracować to po prostu pracuję. W mojej firmie to ja jestem swoim szefem i ustalam co, kiedy i jak robię. Dla mnie to jest najważniejsze, ponieważ jeżeli widzę, że coś jest dobre, to to robię, a jeżeli mam wrażenie, że coś nie ma sensu, to z tego rezygnuję. Gdy pracujesz dla kogoś, to musisz się dostosować do różnych warunków. Ta potrzeba dostosowania się podcinała mi skrzydła. W dużych firmach często nikt nie patrzy na ciebie jak na człowieka. Często jesteś tylko liczbą i masz określone zadania do wykonania. Myślę, że praca przynajmniej w pewnej części powinna dawać frajdę, ponieważ to daje dodatkowe siły na jej wykonywanie.

Czy zaczynając swój biznes oparty na pasji korzystałaś z planu? Co w ogóle sądzisz o planowaniu i jak sprawdza się ono w tym, czym zajmujesz się teraz?
Jestem osobą, która uwielbia planować!  Rozpisuję sobie sobie wszystko na setkach karteczek. Jeżeli natomiast chodzi o to, czym zajmuję się teraz, to plan powstawał co chwila i wciąż ewoluował, bo ciągle do głowy przychodziły mi różne pomysły. Myślę jednak, że planowanie ma swoje pułapki. Czasem bywa tak, że jak sobie wszystko pięknie zaplanuję i zapiszę, to potem wszystko się trochę rozjeżdża. Dzieje się tak, bo gdzieś w głowie mam wrażenie, że skoro tak ładnie wszystko zapisałam, to już zostało zrobione! Jednak, aby wykonać plan trzeba się go trzymać i wypełniać krok po kroku, a z tym już bywa gorzej. W moim przypadku najważniejsza jest równowaga, ponieważ bardzo często świetnie wychodzi mi to, co robię zupełnie spontanicznie. Wtedy jest w tym dużo dobrej energii i pasji. Jeżeli przez cały czas wszystko się planuje, to pasja może gdzieś zniknąć, a w jej miejsce pojawi się tylko poczucie obowiązku. Niestety samo poczucie obowiązku bardzo wypala i traci się całą radość z pracy, a pasja polega przecież na tym, żeby mieć radość z tego, co się robi. To jest właśnie to wzmocnienie pozytywne. Jeżeli z czegoś ma się radość, to będzie się chciało to robić ciągle.
Czy w pracy z pasją bywają trudne momenty?
Oczywiście, że się zdarzają. Myślę, że każdy je ma –  szczególnie na początku. Gdy tworzyłam fanpage Ancymon i Kropka to bardzo dołowało mnie to, że dosyć wolno przybywali fani. Często zdarzało mi się, że przygotowałam jakiś post i byłam przekonana, że jest super i taki „wow”, a wcale nie było reakcji oglądających. To taki przykry moment, ale trzeba go przejść. W pokonywaniu tego typu problemów bardzo pomogła mi przynależność do różnych grup na Facebooku. Spotkałam tam bardzo wartościowe osoby, które nadają na tych samych falach i chętnie dzielą się swoim doświadczeniem.
Ania, czy prowadząc własny biznes masz czas na odpoczynek?
Ostatnio tak bardzo się zaangażowałam w tworzenie kursu, a moja pasja okazała się tak ogromna, że aż trudno znaleźć mi czas na odpoczynek! Ciągle mam nowe pomysły i uczę się nowych rzeczy ale, paradoksalnie, wcale mnie to nie męczy, tylko dodaje nowej energii. Często nawet nie patrzę, ile godzin spędzam przed komputerem. Jedyne, co staram się robić regularnie to ćwiczenia fizyczne, aby  mój kręgosłup trochę odpoczął. Ale uważam, że odpoczynek jest bardzo ważny. Wypoczęty organizm lepiej pracuje.
Co sądzisz o determinacji? Czy jest ona potrzebna w życiu z pasją?
Determinacja jest bardzo potrzebna w osiąganiu celów zarówno w prowadzeniu własnego biznesu jak i w życiu prywatnym. Gdy wpada mi do głowy jakiś pomysł to musi być we mnie determinacja, bo inaczej go nie osiągnę. W prowadzeniu firmy, szczególnie na początku bardzo trudno jest się przebić. Możesz mieć świetny produkt, ale co z tego jak nikt o nim nie wie?  Na początku bywa trudno i zwykle wydaje się nam, że wszystko idzie zbyt wolno. Jeżeli się wtedy poddasz, to cię nie ma… Właśnie w takich trudnych momentach potrzebna jest determinacja, bo pomaga je przetrwać.
Niebawem na rynku pojawi się w sprzedaży Twój kurs nauki języka angielskiego Please, pop over. Czy planujesz kolejne kursy?
Tak,  mam w planach kolejne kursy. Teraz pracuję nad kursem dla najmłodszych. Kończę również pracę nad książką o przygodach Kropki i przygotowuję się do wydania powieści.
Ania życzę Ci w takim razie powodzenia w realizacji wszystkich planów i dziękuje za wywiad.
Ja również dziękuję.
PRZYDATNE LINKI
Zapisy na kurs online  Please, pop over – http://popover.piktumi.com/zapis-na-kurs
Podkast Piktumi – http://www.piktumi.com/blog/
Fanpage Piktumi – https://www.facebook.com/piktumi/
Fanpage Ancymon i Kropka  – https://www.facebook.com/ancymonikropka/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszystko dzieje się w swoim czasie. Wywiad z Lidią Sachą – dyplomowaną terapeutką techniki Bowena.

  Lidia Sacha - dyplomowana terapeutka techniki Bowena, która prowadzi swoją praktykę w Rzeszowie. Zagorzała zwolenniczka naturalnych metod leczenia i zdrowego odżywiania.   W wieku 49 lat obróciła swoje życie do góry nogami, by podążać za swoją pasją. W wywiadzie opowiada, jak tego dokonała. Zapraszam!  Lidka, jak rozpoczęła się twoja przygoda z techniką Bowena? Właściwie doprowadziła do tego seria zbiegów okoliczności. Wcześniej pracowałam jako pracownik administracyjny na wyższej uczelni, gdzie zajmowałam się projektami unijnymi oraz organizacją zajęć dla studentów. Jednak gdy uczelnia zaczęła podupadać, a w pracy zostało mi tylko przygotowywanie dokumentacji do projektów badawczych wiedziałam, że muszę się rozejrzeć za inną pracą. W międzyczasie pracowałam jeszcze w stowarzyszeniu, jednak brakowało mi kontaktu z ludźmi. Niestety w tamtym czasie nie miałam żadnego pomysłu na swoją dalszą karierę zawodową. Dlatego, gdy koleżanka zaproponowała mi pracę w fundacji z projektu unijneg

Z WIZYTĄ W LAVARE DESTYLARNIA LAWENDY – FOTORELACJA

Gdy jesienią ubiegłego roku dowiedziałam się że niedaleko Rzeszowa znajduje się plantacja lawendy, wiedziałam że muszę tam pojechać. Od razu skontaktowałam się z właścicielką i upewniwszy się, że odnajdę tam prawdziwą pasję, bez wahania zaproponowałam wywiad. Anna Rząsa, która od kilku lat prowadzi  Lavare Destylarnia Lawendy  z radością zgodziła się opowiedzieć mi historię powstania swojej firmy. Wspólnie jednak doszłyśmy do wniosku, że wywiad musimy odłożyć w czasie by poczekać aż lawenda zakwitnie. Czekałam więc wiele miesięcy, ale było warto! Ania wraz z rodziną ugościła mnie wspaniale. Nasz wywiad przeprowadzałyśmy zbierając lawendę, która następnie została poddana destylacji. Zanim na stronie pojawi się zapis naszej rozmowy, chciałabym podzielić się z Wami krótką fotorelacją którą zamieszczam poniżej. To właśnie za tymi drzwiami znajduje się destylarnia - królestwo Ani. Miejsce w którym materializują się marzenia, ale nie tylko... Zanim wyruszyłyśmy n

Wierze, że mi się uda. Anna Rząsa opowiada jak powstała jej plantacja lawendy i destylarnia Lavare.

Kim jest Anna Rząsa i jakie marzenie spełnia tu, w Kamieniu gdzie nie słychać gwaru miasta a w powietrzu unosi się zapach kwiatów? Od zawsze ciągnęło mnie do ziemi i pewnie dlatego wybierając studia padło na Archeologię. Ziemia rodzi skarby 😊 , które dopiero po latach odkryłam. Etatową archeolożką jednak nie zostałam, bo życie skierowało mnie na inne tory i na trzecim roku studiów skorzystałam z możliwości pracy w banku i tak przez 11 lat byłam panią z banku. Nie żałuję, bo tam wiele się nauczyłam i otworzyłam na ludzi oraz zrozumiałam, że jeśli się czegoś bardzo chce to każdy jest w stanie wszystkiego się nauczyć a wykształcenie nie przesądza o jego życiu. Zdążyłam się też zakochać, wyjść za mąż, przeprowadzić się na wieś do rodzinnego domu i urodzić trójkę dzieci. Ale to nie było to… Skąd w takim razie wziął się pomysł na to, aby posadę pracownika banku zamienić na właściciela destylarni Lavare oraz plantatorkę lawendy? To pączkowało przez kilka lat. Gdy po urodz

Ciesz się tym co robisz a reszta przyjdzie sama. Wywiad z Derekiem Michalskim – fotografem pełnym pasji.

  Derek Michalski – fotograf, poeta, trochę gitarzysta, zdecydowany przyjaciel energii odnawialnej. Redaktor naczelny i założyciel czasopisma LEMAG - Long Exposure Photography Magazine a wkrótce także Infrared Photography Magazine oraz redaktor naczelny The Voice of Renewables – portalu internetowego poświęconego energii odnawialnej na całym świecie, który organizuje konferencje i wystawy w tej branży.   Derka oraz jego żonę Mariolę miałam okazję poznać podczas mojej krótkiej wizyty w Wielkiej Brytani kilka miesięcy temu. Obydwoje mieszkają tam już od wielu lat. Dzięki ich niezwykłej uprzejmości mogłam towarzyszyć im w trakcie kilku plenerów fotograficznych oraz podglądać Dereka przy pracy. Przyznam, że każdy plener to było dla mnie niesamowite przeżycie pełne niespodziewanych zwrotów akcji w poszukiwaniu "tego właściwego" ujęcia. Nigdy też nie spotkałam osoby, której pasja wprost powaliła mnie na łopatki. Z ogromną przyjemnością przedstawiam wam Dereka, który jest niezwykl

PO PROSTU WŁOSKI! WYWIAD Z PAULINĄ, KTÓRA Z PRAWDZIWĄ PASJĄ UCZY JĘZYKA WŁOSKIEGO

Paulina  w tym roku ukończyła studia informatyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim  uzyskując tytuł magistra ze specjalności Modelowanie, Sterowanie i Sztuczna Inteligencja. W trakcie studiów zdobyła również dyplom z bioinformatyki. Od kilku miesięcy prowadzi własną firmę w której m. in. realizuje różne projekty informatyczne. Choć zna pięć języków, to jej prawdziwą pasją jest język włoski. Właśnie dlatego postanowiła udzielać korepetycji z  języka włoskiego i stworzyła bloga  poprostuwloski.pl .   Ambitna, uśmiechnięta, pełna zapału i optymizmu – takie wrażenie zrobiła na mnie Paulina w trakcie rozmowy, która odbyła się w jednej z krakowskich kawiarni.  Paulina, jak to się stało, że studentka informatyki zaczęła uczyć języka włoskiego? Zanim zaczęłam studia informatyczne w Polsce, przez jedenaście lat mieszkałam we Włoszech. Wyjechałam tam będąc 9-cio letnim dzieckiem. Tam również ukończyłam szkołę podstawową i średnią więc można powiedzieć, że jestem prawie Włoszką :). Nau

JESTEM ARTYSTĄ I WIEM, ŻE MAM TALENT. WYWIAD Z PIOTREM BORUTĄ – AKTOREM, BRZUCHOMÓWCĄ I KOMIKIEM.

Piotr Boruta    to wszechstronny aktor, brzuchomówca, klown, muzyk i komik. Finalista telewizyjnego show „Mam Talent” w którym wystąpił razem ze stworzoną przez siebie lalką o imieniu Czocher. Jako aktor na swoim koncie ma epizody w takich serialach jak  „Klan”, „M jak Miłość” czy „Na Dobre i na złe” .  Poza tym, ponad trzy dekady na scenie, miliony uśmiechów i setki przedstawień.  Piotr Boruta  to niewątpliwie wyjątkowa osobowość – pełna pasji, empatii i talentu . Poznajcie prawdziwego artystę. Panie Piotrze, od wielu lat występuje Pan na scenach całej Polski jako aktor, mim, klown, brzuchomówca… Które z tych zajęć jest Panu najbliższe i co tak naprawdę jest Pana pasją? Zdecydowanie aktorstwo i teatr. To właśnie aktorstwo otwiera mi drogę do realizacji wszystkich moich pasji. Z niego czerpię najbardziej. Jak zostaje się aktorem? Czy do bycia aktorem potrzebne są jakieś specjalne predyspozycje? Wielu osobom wydaje się, że potrzeba do tego ogromnej śmiało

CHCĘ ODCZAROWAĆ POEZJĘ. DEBIUTUJĄCA POETKA MAŁGORZATA SZEPELAK OPOWIADA JAK POWSTAŁ JEJ TOMIK „KUFER CEDRU PEŁEN”

Małgorzata Szepelak  – poetka, wielbicielka książek i przyrody. Kocha podróże i koty. Jak sama mawia, w życiu wiele rzeczy ją fascynuje – zapach, jaki unosi się w teatrze, festiwale literackie i filmowe oraz wschody i zachody słońca. Uwielbia  słuchać ludzi, którzy mają COŚ do powiedzenia i potrafią dzielić się swoją wiedzą oraz pasją. Ten wywiad jest dla mnie wyjątkowy, bo wyjątkowy jest również mój gość. Razem z Małgorzatą studiowałyśmy dziennikarstwo i do dziś się przyjaźnimy. To dzięki niej odkryłam piękno Bieszczad, to właśnie ona zabrała mnie targi książki, gdzie zdobywałam swoje pierwsze autografy i to tylko dzięki niej stawiałam pierwsze kroki na nartach, choć nigdy nie wierzyłam, że dam radę. Wiele jej zawdzięczam. To ogromy zaszczyt, że mnie jako pierwszej udzieliła wywiadu. Poznajcie kobietę pełną pasji i debiutującą poetkę –   Małgorzatę Szepelak. Gosia, znamy się wiele lat i wiem, że słowo pisane jest w twoim życiu od dawna.  Potrafisz sobie przypomnieć nar

WIEM, ŻE TO JEST TO! WYWIAD Z VARIAVARIA KONICZYNKA – MAGDALENĄ RZEŹNICZEK-CZAPNIK

Magdalena Rzeźniczek-Czapnik  z wykształcenia jest socjologiem i ceramikiem artystycznym a także arteterapeutą. Stworzyła markę  VaraVaria Koniczynka , dzięki której na rynku pojawiała się unikalna biżuteria, która nie tylko zdobi, ale również pełni wyjątkową misję. Z sukcesami  działa również w obszarach związanych z rozwojem osobistym.  Magda, czy łatwo jest zaleźć czterolistną koniczynkę?  To zależy od tego, jak na to spojrzeć. Czterolistne koniczynki zbieram od dziecka, więc trudno jest mi to ocenić, choć wiele osób na pewno uważa, że jest to bardzo trudne. Ja mam w sobie taki odruch szukania koniczynek. Moi znajomi śmieją się, że ciągle jestem w pracy. Bywają dni, że nie znajdę ani jednej koniczynki ale bywają też takie, w których znajdę nawet siedem. Swoich koniczynek szukam wszędzie i wtedy, kiedy tylko mam okazję np. idąc na zakupy, wracając z pracy czy będąc w podróży. Nieważne czy jest to Gruzja, Szwajcaria,Turcja czy Albania. Koniczynki rosną wszędzie – oprócz

PASJA TO ENERGIA, KTÓRA NAPĘDZA MNIE DO DZIAŁANIA. WYWIAD Z IGĄ PRZYBYŚ – FIZJOTERAPEUTKĄ KONI

Iga Przybyś  – Mgr inż. Zootechnik i behawiorysta zwierząt. Od 2008 r. zajmuje się profesjonalną fizjoterapią koni. Posiada Certyfikat MEN Zoofizjoterapeuta Koni a także Certyfikat Diagnostyki Termowizyjnej. Jest również wykwalifikowanym masażystą koni, hipoterapeutą oraz instruktorem jazdy konnej. Od 2015 r. wspólnie z mężem, Bartłomiejem, który jest utytułowanym jeźdźcem oraz instruktorem jazy konnej prowadzą rodzinną firmę pod nazwą  „Przybyś Team” .   , Z Igą spotykam się w stadninie  Stajenka Leśne Szlaki w Straszydlu,  gdzie prowadzi rehabilitację koni. Tam również ma swoją siedzibę „Przybyś Team”. Igę podglądam przy pracy. Ma fantastyczny kontakt ze zwierzętami a uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Jest osobą, po której od razu widać, że kocha to co robi.  IGA, CO JEST TWOJĄ PASJĄ? Moją pasją są konie – Praca i obcowanie z nimi. To wspaniałe i piękne zwierzęta. Niezwykle mądre i wrażliwe. SKĄD WZIĘŁO SIĘ ZAINTERESOWANIE KOŃMI I OD KIEDY TRWA? Generalnie, hopla

TANGO ARGENTYŃSKIE – WSPÓLNA PASJA POMYSŁEM NA CIEKAWE ŻYCIE

Swoją pasją wciąż zarażają nowych adeptów tanga. Co tydzień organizują milongi i prowadzą cykliczny kurs podstaw tanga argentyńskiego. To właśnie dzięki nim w Rzeszowie mogą odbywać się liczne warsztaty, na których wiedzę o nauce tanga  można czerpać od mistrzów z całego świata. Poznajcie Anię i Sławka Sulenckich, którzy już od czterech lat każdą wolną chwilę spędzają tańcząc tango argentyńskie. Ania i Sławek Sulenccy Fot. Katarzyna Michno Adelto.pl Z Anią i Sławkiem spotykam się w hotelu  Fal c on , gdzie w każdy poniedziałkowy wieczór organizowana jest rzeszowska milonga, na której można zatańczyć prawdziwe Tango Argentyńskie. Oboje ubrani w wieczorowe stroje, oczekując na pierwsze tangowe rytmy wieczoru opowiedzieli mi o swojej pasji. Od czego zaczęła się Wasza przygoda z tangiem?   Sławek : Nasza przygoda z tangiem tak naprawdę zaczęła się już na studiach, gdy razem zapisaliśmy się na warsztaty z tanga argentyńskiego. Niestety, z  braku wystarczającej ilości chętny