Przejdź do głównej zawartości

JESTEŚMY CIEKAWE ŚWIATA! WYWIAD Z BASIĄ I MADZIĄ, KTÓRE Z PASJĄ TWORZĄ KREATYWNE WARSZTATY FLORYSTYCZNE W RZESZOWIE








Basia jest inicjatorką powstania warsztatów florystycznych. Z wykształcenia jest kulturoznawcą, ale na co dzień pracuje jako florystka w kwiaciarni „Magnolia” w Rzeszowie. Ukończyła kurs florystyczny a obecnie kontynuuje naukę na kierunku przygotowanie pedagogiczne.  Kocha kwiaty – szczególnie wrzosy i lawendę. Uwielbia  dzielić się swoją wiedzą. W wolnych chwilach pielęgnuje swój ogródek.












Madzia z zawodu jest terapeutą zajęciowym osób głębiej i głęboko niepełnosprawnych intelektualnie. Uwielbia poznawać nowych ludzi i uczyć się nowych rzeczy. Uzyskała również uprawnienia opiekuna medycznego oraz  technika masażysty. Obecnie kontynuuje naukę na kierunku pedagogika medialna oraz razem z Basią  uczęszcza na  przygotowanie pedagogiczne.  Urodzona organizatorka. Na co dzień pracuje z dziećmi.



Dzięki uprzejmości dziewczyn, mogłam uczestniczyć w warsztatach florystycznych organizowanych przed Niedzielą Palmową. Na każdą z uczestniczek czekał gotowy zestaw materiałów, które specjalnie na tą okazję zostały przygotowane. Panie miały z nich wykonać palmę wielkanocną oraz stroik świąteczny. Muszę przyznać, że gdy przed warsztatami fotografowałam materiały, to do głowy by mi nie przyszło, że wykonane z nich zostaną takie cudeńka. Materiały na pierwszy rzut oka wyglądały bardzo niepozornie: kilka liści, parę białych goździków, kolorowe piórka, druciki, opakowanie po jajkach, kokardki i … parę innych, drobnych ozdób. Jednak pod czujnym okiem dziewczyn, każda z uczestniczek z minuty na minutę budziła w sobie zmysł florystyczny. Najbardziej fascynujące w tych warsztatach dla mnie było to, że choć każda z uczestniczek miała do dyspozycji ten sam zestaw ozdób i kwiatów to każda palma była inna a każdy stroik był niepowtarzalny. Kreatywność i miła atmosfera przez cały czas unosiły się w powietrzu. To naprawdę było czuć! Miła atmosfera została z nami również po warsztatach, gdy przeprowadzałyśmy wywiad. Przeczytajcie o tym, jak Basia i Madzia swoją pasję zamieniły w sposób na życie.

Przed warsztatami. Na każdą z uczestniczek czeka zestaw materiałów.

Basia, czy planowałaś zostać florystką?
Basia: Gdy kończyłam studia nie przypuszczałam, że moje życie związane będzie z florystyką. Był to zbieg okoliczności, który wtedy połączył moją pasję z potrzebą rynku. Dosyć długo szukałam pracy w swoim zawodzie, ale niestety nie trafiłam na interesującą ofertę. Wtedy, zupełnie przypadkowo dowiedziałam się o możliwości wzięcia udziału w kursie florystycznym i postanowiłam się przekwalifikować. Nie zastanawiałam się długo, bo kwiaty od zawsze mnie pasjonowały a sam kurs był bezpłatny. Płaciłam tylko za materiały, które wykorzystywałam do nauki. Po ukończeniu kursu zdałam egzamin państwowy i zdobyłam tytuł technika florysty – nowy zawód,  w którym od tamtej pory cały czas pracuję. Na co dzień jestem florystką w kwiaciarni, w której jako kursantka odbywałam praktyki. Dodatkowo, razem z Madzią prowadzę cykliczne warsztaty florystyczne w Rzeszowie, to nasz wspólny projekt który tworzymy pod nazwą Zielone Wzgórze.
Skąd wziął się pomysł na organizowanie warsztatów florystycznych?
Basia: Po ukończeniu kursu, bardzo brakowało mi miejsca, gdzie mogę się spotkać z innymi osobami, które też pasjonują się florystyką i w miłej atmosferze wspólnie tworzyć ciekawe kompozycje z kwiatów i innych materiałów. Próbowałam szukać takich warsztatów w Rzeszowie, ale niestety bezskutecznie. Dlatego na początku postanowiłam namówić moją szefową z kwiaciarni „Magnolia” na stworzenie tego typu warsztatów florystycznych i cztery lata temu wystartowały one po raz pierwszy. Wtedy, to też były warsztaty wielkanocne. Niestety organizowanie warsztatów i zarządzanie prężnie działającą kwiaciarnią było dla mojej szefowej zbyt czasochłonnym zajęciem, wiec postanowiłam kontynuować je samodzielnie.  Po kilku miesiącach, dzięki wsparciu Ojców Dominikanów i Dominikańskiego Centrum Pomocy Rodzinie udało się uruchomić kolejną edycję warsztatów, którą poprowadziłam już sama. Potem warsztaty florystyczne były już organizowane cyklicznie.
Kiedy w zespole pojawiła się Madzia?
Basia: Z czasem na warsztatach pojawiało się coraz więcej dzieci, które towarzyszyły rodzicom. Bardzo cieszyłam się z tego faktu, ale kompletnie przerastało to moje możliwości organizacyjne. Gdy dzieci same wykonują kompozycje kwiatowe, to potrzebują dużo więcej pomocy i zaangażowania od prowadzącego.  Postanowiłam więc stworzyć osobne warsztaty dla dorosłych i osobne dla dzieci, ale do tego potrzebowałam kreatywnego wsparcia. Madzia, to była pierwsza osoba, która przyszła mi na myśl. Znałyśmy się już wcześniej i wiedziałam, że tylko ona sprosta zadaniu. Dlatego to właśnie ją poprosiłam, aby prowadziła grupę dziecięcą a ja prowadziłam grupę dla dorosłych.
Madzia: Bardzo mnie ucieszyła propozycja Basi, choć początkowo nie mogłam uczestniczyć we wszystkich warsztatach, ponieważ studiowałam zaocznie a warsztaty odbywały się tylko weekendy. Jednak, gdy tylko mogłam pomagałam Basi w zaangażowaniu najmłodszych uczestników wymyślając dla nich różne  zabawy z nagrodami, organizując różne gry czy robiąc np. zwierzątka z baloników.  Ja z wykształcenia nie jestem florystką i nie znam tych wszystkich technik, ale odnajduje się w roli tzw. „pomocowej” – bardziej organizacyjnej i promocyjnej.
Dziewczyny, a  gdzie się poznałyście ?
Basia: Z Madzią poznałyśmy się sześć lat temu w fundacji Mam Marzenie, gdzie razem pracowałyśmy jako wolontariuszki. Ta praca bardzo wiele nas nauczyła i wciąż korzystamy z doświadczenia, które zdobyłyśmy w trakcie tego wolontariatu.  Szczególnie przydatna przy prowadzeniu warsztatów florystycznych okazuje się wiedza na temat marketingowego podejścia do różnego typu działań, którą zdobyłyśmy w fundacji Mam Marzenie.
Madzia: Każde marzenie było inne i do każdego marzenia trzeba było podjeść indywidualnie. Każde marzenie to była też możliwość poznawania wielu ciekawych osób oraz umiejętność odnalezienia się w każdej, czasami bardzo ekstremalnej sytuacji.  Na co dzień miałyśmy styczność z dziećmi, które chorowały na choroby zagrażające życiu. To uczy niesamowitej pokory i empatii.
Skąd bierzecie inspiracje do organizacji warsztatów?
Basia: Bardzo dużo pomysłów wyniosłam z mojej szkoły florystycznej, w której nauczyłam się wielu kanonów i podstaw tworzenia kompozycji florystycznych. Na praktykach i w trakcie swojej pracy w kwiaciarni poznałam również to wszystko od strony praktycznej, która nieco różni się od teorii 🙂 Na warsztatach staram się łączyć oba te podejścia – praktyczne i teoretyczne.
Madzia: Tak naprawdę to inspiracje są wszędzie. Ja dużo korzystam z Internetu oraz Facebooka, na którym mam polubione fanpage tematyczne. Dla mnie Internet i media społecznościowe  to prawdziwa skarbnica inspiracji.
Fotorelacja z warsztatów
Kto najczęściej bierze udział w warsztatach? Dla kogo są warsztaty florystyczne organizowane przez Zielone Wzgórze?
Basia: Warsztaty florystyczne organizowane przez Zielone Wzgórze są tak naprawdę dla każdego, choć dużo osób dzwoni do nas i pyta, czy to są warsztaty dla zaawansowanych. To nie są trudne rzeczy do wykonania i zapewniam, że każdy sobie z nimi poradzi. Staramy się rozwijać w naszych kursantach kreatywność. Nie narzucamy w jaki sposób coś ma być zrobione tylko dajemy wskazówki. Uczymy podstawowych technik które są pomocne, ale ostatecznie każdy ma jakąś swoją wizję, którą wciela w życie. Każdy ma jednakowe materiały, ale tak naprawdę każdy może stworzyć coś unikalnego i niepowtarzalnego.
Madzia: Udział w naszych warsztatach florystycznych to jest też pewnego rodzaju forma terapii. Taki pewien rodzaj odskoczni od rzeczywistości.  Można oderwać się od codziennych obowiązków i pobudzić swoją kreatywność. Ludzie często wpadają w rutynę, w schematyczne działania a my przez to, co robimy chcemy dać im ten weekendowy zastrzyk kreatywności i dobrej energii. Każdy może się u nas czuć swobodnie. Można sobie zrobić kawę czy herbatę ale są też  zimne napoje i słodkie przekąski.
Co Was wyróżnia na rynku?
Madzia: Myślę, że ludzie cenią nas za to, że jesteśmy po prostu sobą. Nie ma ludzi idealnych. Każdy ma swoje lepsze i gorsze strony a my nie udajemy, że jesteśmy super profesjonalistkami. To co nas wyróżnia to na pewno ludzka i przyjazna atmosfera.
Basia: Pamiętam nasze dwie kursantki, które powiedziały nam, że nawet jakby nic nie udało się im zrobić na naszych warsztatach to i tak będą zadowolone, bo jesteśmy mega pozytywne 🙂 To był dla nas największy komplement, jaki usłyszałyśmy. Myślę, że kreatywnych form spędzenia wolnego czasu jest w Rzeszowie sporo, ale tym, co nas może wyróżniać jest klimat, który staramy się tworzyć na każdych warsztatach.
Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu takich warsztatów?
Basia: Najtrudniejsze i zarazem najfajniejsze w tej pracy to jest kontakt z ludźmi.  Może on dawać ogromną satysfakcje, ale czasami jak ktoś jest bardzo roszczeniowy i ma zupełnie inne oczekiwania od warsztatów niż te, które my jesteśmy w stanie zapewnić to taka sytuacja bardzo nas frustruje.
 Madzia: Ogólnie praca warsztatowa to nie jest tylko praca, która wykonujemy tylko przez te dwie godziny trwania warsztatów. Do warsztatów, które odbyły się dzisiaj przygotowywałyśmy się już od dwóch tygodni. To było np. malowanie pojemniczków, zakup materiałów, plan pracy czy tworzenie grafiki na Facebooka.  Dlatego jest nam bardzo przykro, gdy ktoś umawia się i zapisuje na warsztaty a nie przychodzi na nie i nie daje nam wcześniej znać. My zawsze jesteśmy przygotowane dla wszystkich zapisanych osób.
Basia: Na początku ciężko też  przychodziło nam wycenianie naszej pracy. Nauczyłyśmy się jednak, że ludzie muszą czuć, że płacą i dostają materiały adekwatne do wniesionej opłaty. Dlatego z jednej strony musimy patrzeć na to, aby materiały były dobrej jakości, żeby nasi uczestnicy warsztatów byli zadowoleni a z drugiej, żebyśmy mogły również coś zarobić.
A co wam daje ta praca? Czym różni się od innych zajęć, które wykonywałyście wcześniej?
Basia: Po ukończeniu kursu florystycznego przez rok pracowałam w korporacji. Jednak nie wyobrażam sobie pracy tam na dłuższą metę. Nawet się ucieszyłam,  gdy skończyła mi się umowa, choć wiele osób  chciało, abym tam została. Już wtedy powoli zaczęły do mnie napływać zlecenia na wykonanie dekoracji ślubnych. Na początku te zlecenia były głównie od rodziny i znajomych, bo pocztą pantoflową rozeszło się, że robiłam coś takiego dla siebie. Zaczęłam więc trochę się tym zajmować na zasadzie przysługi ale sprawiało mi to tyle radości, że nie wyobrażam sobie już innego zajęcia dla siebie. Robię to, co lubię i to jest dla mnie ogromna wartość.  Ja sama chciałabym przyjść na takie warsztaty jakie prowadzę.
 Madzia: Ja miałam okazję mieć praktyki w różnych miejscach i znam aspekty różnej pracy. Od osoby opiekującej się w szpitalu osobami niepełnosprawnymi po kobietę w eleganckiej garsonce pozyskującej klientów dla dużej korporacji. Każda z tych prac wnosiła w moje życie inne wartości, które pozwalają mi  teraz w pewnym sensie całościowo patrzyć na otaczający nas świat i nasze życie. Teraz, zajmuje się tym, co daje mi satysfakcje i w czym naprawdę czuje się dobra. Wciąż poznaje nowych ludzi, którzy też mają swoje pasje i takich, którzy poruszają się w podobnej, kreatywnej przestrzeni.
Dziewczyny, jakie macie plany na przyszłość? Jak będzie się rozwijać  „Zielone Wzgórze” ?
Basia: Zielone Wzgórze to projekt stosunkowo młody, ale bardzo nas cieszy, że zdobywamy coraz liczniejsze grono stałych klientów choć tak na prawdę nie korzystamy z wielu kanałów reklamy. Bardzo dużym wsparciem są dla nas Ojcowie Dominikanie, którzy wynajmują nam salę na warsztaty oraz informują o nich w trakcie ogłoszeń duszpasterskich. Korzystamy również z mediów społecznościowych.  Na naszym fanpagu zawsze zamieszczamy aktualne informacje o bieżących wydarzeniach.
Madzia: Wciąż badamy rynek. W najbliższej przyszłości  planujemy stworzyć  stronę internetową. Na pewno dalej będziemy prowadzić warsztaty, ale zamierzamy je robić również  w innych lokalizacjach. W planach mamy również organizowanie warsztatów dla osób, które pracują z dziećmi w przedszkolach, szkołach i świetlicach. Na razie bardzo nas cieszy, że ludzie nas sobie polecają a nawet, udział w warsztatach organizowanych przez Zielone Wzgórze bywa formą prezentu 🙂
Jeżeli miałybyście stworzyć definicję pasji, to jakby ona brzmiała?
Basia: Pasja to potencjał, który jest w każdym z nas. Jeżeli go odkryjesz i dobrze wykorzystasz, będziesz szczęśliwym człowiekiem.
Madzia: Pasja to jest coś, co sprawia nam przyjemność i gdy to robimy to czas płynie inaczej.
Jaką radę dały byście komuś, kto chciałby odkryć w sobie pasję? Jak ją w sobie odnaleźć?
Basia: Wiele osób żyje schematycznie. Są uwiezieni w klatkach, które sami sobie przez całe życie zbudowali a teraz tak się do nich przyzwyczaili, że boją się wyjąć na zewnątrz a życiu trzeba próbować różnych smaków, bo nie wiadomo który stanie się naszym ulubionym. Wiadomo, że jak się podejmuje ryzyko to może być porażka ale może być również sukces. Jednak jeżeli nie podejmiemy tego ryzyka to nigdy się nie dowiemy. Nigdy nie odnajdziemy swojej pasji.
Ja też przez wiele lat próbowałam różnych rzeczy żeby teraz móc stwierdzić, że wiem, co chce robić w życiu. Na początku też nie wiedziałam, że chce organizować takie warsztaty florystyczne. Dopiero w momencie gdy zorganizowałam pierwsze, które w zasadzie miały być tylko formą promocji kwiaciarni złapałam bakcyla. Poczułam, jak niesamowitą radość sprawia mi przekazywanie tej wiedzy. Jednak, żeby się o tym dowiedzieć musiałam zaryzykować i sprawdzić. Nie wszystko czym się w życiu zajmowałam,  przynosiło mi korzyści finansowe.  Jednak nie żałuję, bo na pewno wiele się dzięki temu nauczyłam i tą wiedzę mogę wykorzystać dzisiaj.
Madzia: Żeby odkryć jaką ma się pasję, należy  moim zdaniem na początku dobrze poznać samego siebie. Trzeba w życiu mieć również marzenia oraz dążyć do tego,  by je spełniać.  To niestety jest jednak jakiś wysiłek, a my ludzie często z natury unikamy czegoś, co wymaga od nas dodatkowej pracy. Żeby odnaleźć w sobie pasję to musi się nam chcieć. Na przykład to, że teraz siedzimy sobie tu wszystkie uśmiechnięte to wcale nie znaczy, że zawsze tak jest. Bywają przecież również sytuacje stresujące. Czasami ciężko jest wszystko ze sobą pogodzić. Obie poza prowadzeniem warsztatów dodatkowo studiujemy i pracujemy. Można powiedzieć, że jest to kosztem naszego wolnego czasu. Jednak każdy podejmuje w życiu decyzje i jest za nie potem odpowiedzialny. To od nas samych zależy co zrobimy. Ważne jest również to, aby żyć w zgodzie z samym sobą. Należy pamiętać o tym, że to co dajemy innym zawsze do nas wróci i jeżeli coś w naszym życiu zaczyna szwankować to zmiany powinniśmy zacząć od samych siebie.
Dziewczyny bardzo dziękuję za wywiad i życzę Wam dalszych sukcesów 🙂
My również dziękujemy!

Przydatne Linki
Zielone Wzgórze – https://www.facebook.com/Zielone-Wzgórze-808207842570686/
Fundacja Mam Marzenie – http://www.mammarzenie.org/rzeszow/
Dominikanie Rzeszów – https://rzeszow.dominikanie.pl/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszystko dzieje się w swoim czasie. Wywiad z Lidią Sachą – dyplomowaną terapeutką techniki Bowena.

  Lidia Sacha - dyplomowana terapeutka techniki Bowena, która prowadzi swoją praktykę w Rzeszowie. Zagorzała zwolenniczka naturalnych metod leczenia i zdrowego odżywiania.   W wieku 49 lat obróciła swoje życie do góry nogami, by podążać za swoją pasją. W wywiadzie opowiada, jak tego dokonała. Zapraszam!  Lidka, jak rozpoczęła się twoja przygoda z techniką Bowena? Właściwie doprowadziła do tego seria zbiegów okoliczności. Wcześniej pracowałam jako pracownik administracyjny na wyższej uczelni, gdzie zajmowałam się projektami unijnymi oraz organizacją zajęć dla studentów. Jednak gdy uczelnia zaczęła podupadać, a w pracy zostało mi tylko przygotowywanie dokumentacji do projektów badawczych wiedziałam, że muszę się rozejrzeć za inną pracą. W międzyczasie pracowałam jeszcze w stowarzyszeniu, jednak brakowało mi kontaktu z ludźmi. Niestety w tamtym czasie nie miałam żadnego pomysłu na swoją dalszą karierę zawodową. Dlatego, gdy koleżanka zaproponowała mi pracę w fundacji z projektu unijneg

Z WIZYTĄ W LAVARE DESTYLARNIA LAWENDY – FOTORELACJA

Gdy jesienią ubiegłego roku dowiedziałam się że niedaleko Rzeszowa znajduje się plantacja lawendy, wiedziałam że muszę tam pojechać. Od razu skontaktowałam się z właścicielką i upewniwszy się, że odnajdę tam prawdziwą pasję, bez wahania zaproponowałam wywiad. Anna Rząsa, która od kilku lat prowadzi  Lavare Destylarnia Lawendy  z radością zgodziła się opowiedzieć mi historię powstania swojej firmy. Wspólnie jednak doszłyśmy do wniosku, że wywiad musimy odłożyć w czasie by poczekać aż lawenda zakwitnie. Czekałam więc wiele miesięcy, ale było warto! Ania wraz z rodziną ugościła mnie wspaniale. Nasz wywiad przeprowadzałyśmy zbierając lawendę, która następnie została poddana destylacji. Zanim na stronie pojawi się zapis naszej rozmowy, chciałabym podzielić się z Wami krótką fotorelacją którą zamieszczam poniżej. To właśnie za tymi drzwiami znajduje się destylarnia - królestwo Ani. Miejsce w którym materializują się marzenia, ale nie tylko... Zanim wyruszyłyśmy n

Wierze, że mi się uda. Anna Rząsa opowiada jak powstała jej plantacja lawendy i destylarnia Lavare.

Kim jest Anna Rząsa i jakie marzenie spełnia tu, w Kamieniu gdzie nie słychać gwaru miasta a w powietrzu unosi się zapach kwiatów? Od zawsze ciągnęło mnie do ziemi i pewnie dlatego wybierając studia padło na Archeologię. Ziemia rodzi skarby 😊 , które dopiero po latach odkryłam. Etatową archeolożką jednak nie zostałam, bo życie skierowało mnie na inne tory i na trzecim roku studiów skorzystałam z możliwości pracy w banku i tak przez 11 lat byłam panią z banku. Nie żałuję, bo tam wiele się nauczyłam i otworzyłam na ludzi oraz zrozumiałam, że jeśli się czegoś bardzo chce to każdy jest w stanie wszystkiego się nauczyć a wykształcenie nie przesądza o jego życiu. Zdążyłam się też zakochać, wyjść za mąż, przeprowadzić się na wieś do rodzinnego domu i urodzić trójkę dzieci. Ale to nie było to… Skąd w takim razie wziął się pomysł na to, aby posadę pracownika banku zamienić na właściciela destylarni Lavare oraz plantatorkę lawendy? To pączkowało przez kilka lat. Gdy po urodz

Ciesz się tym co robisz a reszta przyjdzie sama. Wywiad z Derekiem Michalskim – fotografem pełnym pasji.

  Derek Michalski – fotograf, poeta, trochę gitarzysta, zdecydowany przyjaciel energii odnawialnej. Redaktor naczelny i założyciel czasopisma LEMAG - Long Exposure Photography Magazine a wkrótce także Infrared Photography Magazine oraz redaktor naczelny The Voice of Renewables – portalu internetowego poświęconego energii odnawialnej na całym świecie, który organizuje konferencje i wystawy w tej branży.   Derka oraz jego żonę Mariolę miałam okazję poznać podczas mojej krótkiej wizyty w Wielkiej Brytani kilka miesięcy temu. Obydwoje mieszkają tam już od wielu lat. Dzięki ich niezwykłej uprzejmości mogłam towarzyszyć im w trakcie kilku plenerów fotograficznych oraz podglądać Dereka przy pracy. Przyznam, że każdy plener to było dla mnie niesamowite przeżycie pełne niespodziewanych zwrotów akcji w poszukiwaniu "tego właściwego" ujęcia. Nigdy też nie spotkałam osoby, której pasja wprost powaliła mnie na łopatki. Z ogromną przyjemnością przedstawiam wam Dereka, który jest niezwykl

PO PROSTU WŁOSKI! WYWIAD Z PAULINĄ, KTÓRA Z PRAWDZIWĄ PASJĄ UCZY JĘZYKA WŁOSKIEGO

Paulina  w tym roku ukończyła studia informatyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim  uzyskując tytuł magistra ze specjalności Modelowanie, Sterowanie i Sztuczna Inteligencja. W trakcie studiów zdobyła również dyplom z bioinformatyki. Od kilku miesięcy prowadzi własną firmę w której m. in. realizuje różne projekty informatyczne. Choć zna pięć języków, to jej prawdziwą pasją jest język włoski. Właśnie dlatego postanowiła udzielać korepetycji z  języka włoskiego i stworzyła bloga  poprostuwloski.pl .   Ambitna, uśmiechnięta, pełna zapału i optymizmu – takie wrażenie zrobiła na mnie Paulina w trakcie rozmowy, która odbyła się w jednej z krakowskich kawiarni.  Paulina, jak to się stało, że studentka informatyki zaczęła uczyć języka włoskiego? Zanim zaczęłam studia informatyczne w Polsce, przez jedenaście lat mieszkałam we Włoszech. Wyjechałam tam będąc 9-cio letnim dzieckiem. Tam również ukończyłam szkołę podstawową i średnią więc można powiedzieć, że jestem prawie Włoszką :). Nau

JESTEM ARTYSTĄ I WIEM, ŻE MAM TALENT. WYWIAD Z PIOTREM BORUTĄ – AKTOREM, BRZUCHOMÓWCĄ I KOMIKIEM.

Piotr Boruta    to wszechstronny aktor, brzuchomówca, klown, muzyk i komik. Finalista telewizyjnego show „Mam Talent” w którym wystąpił razem ze stworzoną przez siebie lalką o imieniu Czocher. Jako aktor na swoim koncie ma epizody w takich serialach jak  „Klan”, „M jak Miłość” czy „Na Dobre i na złe” .  Poza tym, ponad trzy dekady na scenie, miliony uśmiechów i setki przedstawień.  Piotr Boruta  to niewątpliwie wyjątkowa osobowość – pełna pasji, empatii i talentu . Poznajcie prawdziwego artystę. Panie Piotrze, od wielu lat występuje Pan na scenach całej Polski jako aktor, mim, klown, brzuchomówca… Które z tych zajęć jest Panu najbliższe i co tak naprawdę jest Pana pasją? Zdecydowanie aktorstwo i teatr. To właśnie aktorstwo otwiera mi drogę do realizacji wszystkich moich pasji. Z niego czerpię najbardziej. Jak zostaje się aktorem? Czy do bycia aktorem potrzebne są jakieś specjalne predyspozycje? Wielu osobom wydaje się, że potrzeba do tego ogromnej śmiało

CHCĘ ODCZAROWAĆ POEZJĘ. DEBIUTUJĄCA POETKA MAŁGORZATA SZEPELAK OPOWIADA JAK POWSTAŁ JEJ TOMIK „KUFER CEDRU PEŁEN”

Małgorzata Szepelak  – poetka, wielbicielka książek i przyrody. Kocha podróże i koty. Jak sama mawia, w życiu wiele rzeczy ją fascynuje – zapach, jaki unosi się w teatrze, festiwale literackie i filmowe oraz wschody i zachody słońca. Uwielbia  słuchać ludzi, którzy mają COŚ do powiedzenia i potrafią dzielić się swoją wiedzą oraz pasją. Ten wywiad jest dla mnie wyjątkowy, bo wyjątkowy jest również mój gość. Razem z Małgorzatą studiowałyśmy dziennikarstwo i do dziś się przyjaźnimy. To dzięki niej odkryłam piękno Bieszczad, to właśnie ona zabrała mnie targi książki, gdzie zdobywałam swoje pierwsze autografy i to tylko dzięki niej stawiałam pierwsze kroki na nartach, choć nigdy nie wierzyłam, że dam radę. Wiele jej zawdzięczam. To ogromy zaszczyt, że mnie jako pierwszej udzieliła wywiadu. Poznajcie kobietę pełną pasji i debiutującą poetkę –   Małgorzatę Szepelak. Gosia, znamy się wiele lat i wiem, że słowo pisane jest w twoim życiu od dawna.  Potrafisz sobie przypomnieć nar

WIEM, ŻE TO JEST TO! WYWIAD Z VARIAVARIA KONICZYNKA – MAGDALENĄ RZEŹNICZEK-CZAPNIK

Magdalena Rzeźniczek-Czapnik  z wykształcenia jest socjologiem i ceramikiem artystycznym a także arteterapeutą. Stworzyła markę  VaraVaria Koniczynka , dzięki której na rynku pojawiała się unikalna biżuteria, która nie tylko zdobi, ale również pełni wyjątkową misję. Z sukcesami  działa również w obszarach związanych z rozwojem osobistym.  Magda, czy łatwo jest zaleźć czterolistną koniczynkę?  To zależy od tego, jak na to spojrzeć. Czterolistne koniczynki zbieram od dziecka, więc trudno jest mi to ocenić, choć wiele osób na pewno uważa, że jest to bardzo trudne. Ja mam w sobie taki odruch szukania koniczynek. Moi znajomi śmieją się, że ciągle jestem w pracy. Bywają dni, że nie znajdę ani jednej koniczynki ale bywają też takie, w których znajdę nawet siedem. Swoich koniczynek szukam wszędzie i wtedy, kiedy tylko mam okazję np. idąc na zakupy, wracając z pracy czy będąc w podróży. Nieważne czy jest to Gruzja, Szwajcaria,Turcja czy Albania. Koniczynki rosną wszędzie – oprócz

PASJA TO ENERGIA, KTÓRA NAPĘDZA MNIE DO DZIAŁANIA. WYWIAD Z IGĄ PRZYBYŚ – FIZJOTERAPEUTKĄ KONI

Iga Przybyś  – Mgr inż. Zootechnik i behawiorysta zwierząt. Od 2008 r. zajmuje się profesjonalną fizjoterapią koni. Posiada Certyfikat MEN Zoofizjoterapeuta Koni a także Certyfikat Diagnostyki Termowizyjnej. Jest również wykwalifikowanym masażystą koni, hipoterapeutą oraz instruktorem jazdy konnej. Od 2015 r. wspólnie z mężem, Bartłomiejem, który jest utytułowanym jeźdźcem oraz instruktorem jazy konnej prowadzą rodzinną firmę pod nazwą  „Przybyś Team” .   , Z Igą spotykam się w stadninie  Stajenka Leśne Szlaki w Straszydlu,  gdzie prowadzi rehabilitację koni. Tam również ma swoją siedzibę „Przybyś Team”. Igę podglądam przy pracy. Ma fantastyczny kontakt ze zwierzętami a uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Jest osobą, po której od razu widać, że kocha to co robi.  IGA, CO JEST TWOJĄ PASJĄ? Moją pasją są konie – Praca i obcowanie z nimi. To wspaniałe i piękne zwierzęta. Niezwykle mądre i wrażliwe. SKĄD WZIĘŁO SIĘ ZAINTERESOWANIE KOŃMI I OD KIEDY TRWA? Generalnie, hopla

TANGO ARGENTYŃSKIE – WSPÓLNA PASJA POMYSŁEM NA CIEKAWE ŻYCIE

Swoją pasją wciąż zarażają nowych adeptów tanga. Co tydzień organizują milongi i prowadzą cykliczny kurs podstaw tanga argentyńskiego. To właśnie dzięki nim w Rzeszowie mogą odbywać się liczne warsztaty, na których wiedzę o nauce tanga  można czerpać od mistrzów z całego świata. Poznajcie Anię i Sławka Sulenckich, którzy już od czterech lat każdą wolną chwilę spędzają tańcząc tango argentyńskie. Ania i Sławek Sulenccy Fot. Katarzyna Michno Adelto.pl Z Anią i Sławkiem spotykam się w hotelu  Fal c on , gdzie w każdy poniedziałkowy wieczór organizowana jest rzeszowska milonga, na której można zatańczyć prawdziwe Tango Argentyńskie. Oboje ubrani w wieczorowe stroje, oczekując na pierwsze tangowe rytmy wieczoru opowiedzieli mi o swojej pasji. Od czego zaczęła się Wasza przygoda z tangiem?   Sławek : Nasza przygoda z tangiem tak naprawdę zaczęła się już na studiach, gdy razem zapisaliśmy się na warsztaty z tanga argentyńskiego. Niestety, z  braku wystarczającej ilości chętny