Przejdź do głównej zawartości

CHCĘ ODCZAROWAĆ POEZJĘ. DEBIUTUJĄCA POETKA MAŁGORZATA SZEPELAK OPOWIADA JAK POWSTAŁ JEJ TOMIK „KUFER CEDRU PEŁEN”




Małgorzata Szepelak – poetka, wielbicielka książek i przyrody. Kocha podróże i koty. Jak sama mawia, w życiu wiele rzeczy ją fascynuje – zapach, jaki unosi się w teatrze, festiwale literackie i filmowe oraz wschody i zachody słońca. Uwielbia  słuchać ludzi, którzy mają COŚ do powiedzenia i potrafią dzielić się swoją wiedzą oraz pasją.

Ten wywiad jest dla mnie wyjątkowy, bo wyjątkowy jest również mój gość. Razem z Małgorzatą studiowałyśmy dziennikarstwo i do dziś się przyjaźnimy. To dzięki niej odkryłam piękno Bieszczad, to właśnie ona zabrała mnie targi książki, gdzie zdobywałam swoje pierwsze autografy i to tylko dzięki niej stawiałam pierwsze kroki na nartach, choć nigdy nie wierzyłam, że dam radę. Wiele jej zawdzięczam. To ogromy zaszczyt, że mnie jako pierwszej udzieliła wywiadu. Poznajcie kobietę pełną pasji i debiutującą poetkę –  Małgorzatę Szepelak.
Gosia, znamy się wiele lat i wiem, że słowo pisane jest w twoim życiu od dawna.  Potrafisz sobie przypomnieć narodziny tej pasji?
Wydaje mi się, że ta pasja jest w moim życiu od zawsze. Jednak najbardziej poczułam ją w momencie, gdy po raz pierwszy trafiłam do biblioteki szkolnej, gdzie mogłam wypożyczyć sobie kilka książek równocześnie. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa i z dumą niosłam je wszystkie do domu. Potem z niecierpliwością czytałam jedna za drugą zanurzając się w świecie głównych bohaterów i ich przygód. Ta pasja do czytania jest wciąż żywa w moim życiu, natomiast pisanie pojawiło się niejako równolegle do czytania. W dzieciństwie pisałam trochę wierszy, a w liceum próbowałam swoich sił jako copywriter pisząc slogany wyborcze dla kolegi z klasy, który startował do samorządu uczniowskiego.
Pamiętasz swój pierwszy wiersz?
Swój pierwszy wiersz napisałam w trzeciej klasie szkoły podstawowej i był on bardzo tradycyjny, bo posiadał rymy i regularne, grzeczne zwrotki;-) Pamiętam, że miał bardzo pozytywny odbiór wśród moich nauczycielek, co jeszcze bardziej zachęciło mnie do tego, by zająć się pisaniem. Z czasem zarzuciłam swoje twórcze plany.
Dlaczego zrezygnowałaś?
Głównie dlatego, że miałam bardzo dużo innej nauki. To jest właśnie niekorzystne  w naszym systemie nauczania, że uczniowie nie idą w kierunku pasji i naturalnych uzdolnień tylko wymaga się od nich tego, by uczyli się wszystkiego. Jeśli ktoś przejawia uzdolnienia np. w kierunku humanistycznym to obciąża się go nauką przedmiotów ścisłych. Chcąc wywiązać się ze szkolnych obowiązków zrezygnowałam z pisania wierszy.  Po latach zrozumiałam, że wena jest kapryśna i nie uznaje konkurencji;-) Starałam się jednak regularnie pisać pamiętnik. Ten nawyk szczęśliwie został mi do dziś.
Co daje ci teraz regularne pisanie pamiętnika?
Mam wrażenie, że dzięki temu jest mi o wiele łatwiej zamieniać myśli w zdania i nadawać im właściwą formę. Dzięki regularnemu pisaniu pamiętnika coraz sprawniej przychodzi mi też pisanie wierszy. Dla mnie pamiętnik to miejsce, w którym zapisuję pomysły, utrwalam wspomnienia i robię notatki. To coś jak taki mój tytułowy „kufer”, do którego wkładam wszystko, co dla mnie ważne, by potem móc wyciągnąć z niego trochę skarbów w postaci prozy lub poezji 🙂
Gosia jak powstają twoje wiersze?
Zawsze gdy mam potrzebę przelania swoich myśli na papier, to najczęściej jest to proza. Wiersze właściwie pojawiają się pomiędzy tymi formami – trochę od niechcenia, trochę przypadkiem i zwykle wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewam. Czasem siadam, by w kilku zdaniach opisać dzień w pamiętniku i wtedy nagle pojawia się pomysł, a z niego nieoczekiwanie powstaje wiersz. Tego nie można do końca się przewidzieć i zaplanować.
Kiedy po raz pierwszy poczułaś się poetką?
W 1998 roku wysłałam swój wiersz na konkurs im. Bolesława Leśmiana w Zamościu i tam również po raz pierwszy dostałam wyróżnienie. Wtedy dla mnie to było takie zaproszenie do świata twórców poezji i pisarzy, ale jeszcze nie czułam się na siłach by wiązać się z tym światem. W domu czekał na mnie roczny synek, który wymagał ode mnie wiele czasu i uwagi. Postanowiłam więc poświecić się rodzinie, w głębi serca licząc na to, że świat poezji da mi jeszcze jedną szansę. Z biegiem czasu czułam jednak coraz większy głód obcowania ze światem literatury i sztuki. Zaczęłam regularnie jeździć na targi książek, na festiwale literackie oraz spotkania z autorami. Często bywałam również na festiwalach filmowych oraz aktywnie uczestniczyłam w projekcjach Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Klaps” w Rzeszowie. W międzyczasie zajmowałam się rodziną, pracowałam, studiowałam i pisałam do „szuflady”. Prawdziwą poetką poczułam się dopiero wtedy,  gdy przeczytałam opinię mojego pierwszego wydawcy Jerzego Fąfary, który jednocześnie jest poetą, pisarzem i autorem słuchowisk radiowych. Jego pierwsza recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że moje pisanie ma sens.
 „Świetne dojrzałe wiersze pełne przedziwnego kobiecego światła. Metafora nowa i ciekawa. Zaskakujące ostrogi różańca – chyba jeszcze nikt tak nie pisał, spojrzenia ściągające sukienki w Pani ujęciu i tym wierszu bardzo poruszające, skundlone demony też ciekawe”. –
Recenzja Jerzego Fąfary
No właśnie. Wkrótce na rynku pojawi się twój pierwszy tomik poezji „Kufer Cedru Pełen”.  O czym będzie? 
Tomik „Kufer Cedru Pełen” to dwadzieścia dwa wiersze przeplecione fragmentami dzienników, które składają się w pewną całość. Ta konstrukcja doskonale oddaje mój proces twórczy, o którym wcześniej wspominałam. W „Kufer cedru pełen” chciałam pokazać, że prozę życia można ubrać w wersy poezji. W coś, co warte jest zatrzymania i refleksji.  Mam nadzieję, że mi się to udało, ale ocenę zostawiam czytelnikom.
Decyzja o pokazaniu światu swojej twórczości na pewno nie jest łatwa. Jak doszło do tego, że jednak zdecydowałaś się na to, aby podzielić się swoją poezją?
Do tego aby wysłać, a następnie wydać swoje wiersze najbardziej zmotywował mnie mój mąż, Tomasz. To on dał mi prawdziwego „mentalnego kopniaka”, uświadomił znaczenie pasji w życiu i to jemu w większości zawdzięczam to, że ostatecznie zrobiłam ten krok.
Małgorzata Szepelak wraz z mężem Tomaszem
Miałam również ogromne wsparcie w otoczeniu bliskich znajomych, którzy po przeczytaniu moich wierszy wciąż dopingowali mnie do tego, aby ujrzały one światło dzienne. Kto by przeszedł obojętnie obok takiej opinii?
„Gosiu,
Przeczytałam Twoje wiersze i szczerze Ci powiem, że : „No, no”! Jest dobrze, nawet bardzo.
Widać, ze to wszystko jest bardzo Twoje. Widać, że masz koncepcję co do przekazu i konstrukcji także. Na pewno nie jesteś odtwórcą.
Zabawne, ale jeden z Twoich wierszy przywodzi mi na myśl konkretną osobę, z którą mijam się od jakiegoś czasu. Ten człowiek jest jak wycięty z Twojego wiersza. I podobnie mnie zachwyca

W ogóle w Twoich wierszach widać wyraźnie różne typy ludzkie. Nie ma uniwersum. Jest zróżnicowanie. Jest indywidualność. Bohater liryczny nie jest jak od jednej sztancy. Czasami jest kobietą, czasami mężczyzną… To jest interesujące. I takie prawdziwe.
Ja nie czuję Twoich wierszy jako abstrakcji; to nie jest fikcja, choć oczywiście występuje przenośnia, metafora, ciekawe zestawienia różnych rzeczywistości i pojęć, ale to wciąż jest prawdziwe – to jest takie wewnętrznie poprzecinane Twoją grą słów i mechanizmem skojarzeń. I chyba kluczowe jest też to, ze ja Twoje wiersze czuję, a nie tylko czytam.
Jest bardzo dobrze, Gosiu. Gdybym tak potrafiła pisać, to też chciałabym wydać swoje wiersze.
Serdeczne gratulacje 
 Naprawdę mocny z Ciebie zawodnik!” 
Recenzja Asia Dąbrowiecka
Asia Dąbrowiecka, prawdziwa pasjonatka literatury i sztuki i pierwsza recenzentka mojej poezji. Nieocenione wsparcie dotyczące wydania książki otrzymałam również od  Urszuli Płonka, która niezłomnie dopingowała mnie do podjęcia tego kroku, nawet wtedy, gdy już się poddawałam. W mojej decyzji utwierdzał mnie także mój chrześniak Damian – wymieniliśmy chyba tonę wiadomości dotyczących poezji, pisania i wydawania.  Jak widać – w spełnianiu marzeń pomagają inni. Warto o tym pamiętać, i choć jestem typem introwertyka, to mam tę świadomość, jak dużo zawdzięczam moim znajomym.
Jak wygląda rynek wydawniczy jeżeli chodzi o poezję? Czy łatwo jest znaleźć wydawcę?
Na początku chciałam sama wydać swoje wiersze. Miałam już pewną wizję i okładkę  –  piękną akwarelę, którą namalowała dla mnie znana rzeszowska malarka Wioletta Cielecka. Postanowiłam jednak mimo wszystko spróbować znaleźć wydawcę, bo przy debiucie literackim i tym bardziej w poezji bardzo ważne jest wsparcie wydawcy, który dysponuje sprawdzonymi kanałami dystrybucji i doświadczeniem. Dlatego zdecydowałam się wykorzystać kontakty, które nawiązałam podczas targów książki i zaczęłam poszukiwania od lokalnych wydawców. Bardzo szybko odezwał się do mnie Jerzy Fąfara, który reprezentuje Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu. Wspólnymi siłami stworzyliśmy tomik „Kufer Cedru Pełen w formie, w jakiej ostatecznie pojawi się na rynku.
Akwarela znajdująca się na okładce „Kufer cedru pełen” wyk. Wioletta Cielecka
 Jakie to uczucie gdy spełnia się jedno z twoich marzeń?
Przede wszystkim jest to ogromna radość, która dodaje mi  skrzydeł i prawie czuje, że unoszę się nad ziemią! 🙂  Dla mnie jest to całkowita zmiana perspektywy myślenia. Mogę to porównać nawet do momentu urodzenia dziecka, gdy czuje się, jakby cały świat przewracał się do góry nogami. Życie wprawdzie toczy się dalej i problemy dnia codziennego wcale nie znikają, jednak pojawia się światełko, które jak drogowskaz wyznacza kierunek, w którym mogę śmiało zmierzać. Wiem, że to pisanie jest moje, i że komuś się podoba i że mogę dzięki temu coś zrobić dla świata.
Gosia dla kogo jest twoja poezja? Czy poezję można pisać z myślą o jakiejś konkretnej grupie docelowej?
Pisząc swoje wiersze nie myślałam o tym, kto je będzie czytał ale o tym, jakie emocje zdołają wywołać. Zależało mi na tym, aby odbiorca  poczuł się tak, jak ja czuję się podczas czytania wierszy innych twórców. Chciałabym aby ktoś, kto sięgnie po moją poezję zatrzymał się choć na moment w tym pędzie jaki nas otacza i realnie odpoczął. Aby odsunął od siebie wszystkie troski i nauczył zachwycać się życiem, bo życie codzienne jest warte naszego zachwytu. W tym kontekście wydaje mi się, że moja poezja jest dla każdego, kto będzie jej potrzebował.
Żyjemy w czasach wszechobecnych mediów społecznościowych, gdzie każdy się spieszy i trudno jest znaleźć chwilę na czytanie czegokolwiek. Nie boisz się, że poezja jest zbyt wymagającą formą dla świata, który nas otacza?
Nieśmiałą moją misją jest to, by odczarować i przybliżyć poezję. Chciałabym ją wypromować w postaci dostępnej dla szerokiej grupy odbiorców – stąd połączenie w jednym tomiku tradycyjnego dziennika z wierszami.  Jest to wymagający cel, tym bardziej, że zaczynam z punktu osoby, która debiutuje w tej przestrzeni. Na rynku wydawniczym jestem po prostu osobą z „tłumu”, dlatego na swoim przykładzie spróbuję pokazać to, że z poezją warto się zaprzyjaźnić. Paradoksalnie krótka i nasycona emocjami forma literacka może wyjść naprzeciw oczekiwaniom dzisiejszych czasów. Tak naprawdę nie chodzi mi tylko o to, aby pisać i wydawać. Chodzi mi przede wszystkim o to, by moja poezja coś zmieniła na tym świecie i o to, by komuś się przydała.

Grozisz mi
Dewocją
Demencją
Zimną wojną
Bóg wie czym jeszcze
Po to, by ślepą Furią wybrukować
Pustkę
Rozpiętą między nami na chyboczącym
Wiszącym
Drgającym
Moście
Nie domkniętych drzwi
Słów niedopowiedzianych
Wyznań niedokończonych
Bawisz się palcami niczym ostrogami różańca
Strachem zastygłym w mych źrenicach
Czekam na znak co rozproszy
Wszystkie skundlone demony
Wyrwę je z korzeniami
I z dziką rozkoszą
Autor – Małgorzata Szepelak
Wiersz z tomiku „Kufer cedru pełen”

Czy jest ktoś, kto cię inspiruje?
Jest wielu pisarzy, poetów i ludzi sztuki, których twórczość nieustannie mnie inspiruje – piszę o tym na swoim blogu www.boadicea.pl.  Jednak największą i najbardziej wartościową inspiracją jest dla mnie mój tata, który w tym roku kończy osiemdziesiąt lat. To on zaszczepił we mnie pasję do literatury i jest prawdziwym wzorem godnym naśladowania. Przez całe życie bardzo ciężko pracował, ale każdą wolną chwilę spędzał czytając książki. Uwielbia czytać biografie, książki historyczne i literaturę faktu. Ostatnio przyjechałam do niego w odwiedziny i zastałam go totalnie zaczytanego w książce „Jezu, Ty się tym zajmij” o. Dolindo Ruotolo. Jak dotąd nie widziałam taty czytającego religijne książki. Akurat wtedy był w połowie lektury, a książka jest dość gruba. Powiedziałam mu: „Ooo, dużo już przeczytałeś!” On mi na to: „Małgosiu, czytam ją trzeci raz”. Książkę przywiozłam mu trzy miesiące wcześniej;-) Podziwiam go.
Skoro rozmawiamy o inspiracji nie mogę nie wspomnieć o mojej fantastycznej profesorce języka polskiego z liceum, Zofii Gorgol. To do niej garstka chętnych ustawiała się w kolejce na przerwach po dodatkową listę książek do przeczytania. Ja i kilka osób z mojej klasy mieliśmy niedosyt, jeśli chodzi o obowiązkową listę lektur, a profesor Zofia z łobuzerskim błyskiem w oku i półuśmiechem rzucała tytułami świetnych książek. Zapisywaliśmy je z nabożna czcią. To ona motywowała mnie i całą klasę do wznoszenia się nad poziomy i poszukiwania w życiu czegoś więcej. Uważam, że zaszczepiła we mnie chęć sięgania po cele pozornie niedostępne, potrzebę, by nie poprzestawać na tym, co jest łatwo osiągalne. Z ogromnym pietyzmem podchodząca do naszego języka ojczystego i kultury, na tym etapie dorastania była dla mnie – i nie tylko dla mnie – idealnym przewodnikiem. Bardzo wiele jej zawdzięczam!
Wracając do twojej pasji. Jesteś kobietą, która cały czas jest aktywna zawodowo. Jak udaje ci się łączenie pracy z pisaniem?
Da się to połączyć, ale nie jest to łatwa sprawa. Przez siedemnaście lat pracowałam w hurtowni kwiatów żywych, gdzie pracę zaczynałam o 4 nad ranem, bywało też, że wcześniej. Ta praca uświadomiła mi to, jak bardzo jestem uparta i zdeterminowana do tego, aby realizować swoje pasje mimo trudności jakie spotykałam. Zdarzały się momenty, że byłam sfrustrowana tym, że nie mam czasu na czytanie i  pisanie, bo jestem zmęczona po pracy lub czekają obowiązki domowe.Jednak pomimo zmęczenia fizycznego psychika domagała się zaspokojenia tego, co siedzi w moim wnętrzu. Dostrzegł to także wydawca,  który czytał dzienniki i wiersze i postanowił to połączyć w tomiku „Kufer Cedru Pełen”. Z jednej strony pojawia się tam proza życia jak praca, dzieci, sprzątanie i gotowanie, a jednocześnie pomiędzy tym wszystkim  powstają wiersze.
Teraz jest mi trochę łatwiej. Dzieci podrosły, a sprawy nagle zaczęły się układać. Rok temu mogłam zrezygnować z etatu, by móc prowadzić własną działalność, a to z kolei umożliwiło mi elastyczne godziny pracy. Dzięki temu jest mi łatwiej zorganizować sobie wolny czas na pisanie i na to, by rozwijać się w tym kierunku.
Jak odpoczywasz?
Uwielbiam podróże. Szczególnie te, na które mogę wybrać się z przyjaciółmi czy znajomymi. Dzięki temu możemy konfrontować swoje spostrzeżenia i odczucia. Obecność innych osób wzbogaca. Doceniam ludzi, którzy mają odmienne zdanie. Dyskutując ścieramy się wtedy jak  kamienie – im więcej starć, tym kamienie stają się gładsze. Tak jak i my. Na podstawie zetknięcia się z innym punktem widzenia wyrabiamy sobie swoje własne zdanie, co sprawia, że się rozwijamy, a jednocześnie nabieramy „ogłady” szanując zdanie innych 😉
Lubię też przyrodę, szczególnie kwiaty, których piękno pokochałam w trakcie pracy w branży florystycznej. Od jakiegoś czasu jestem też wielką fascynatką kotów. Spędzanie wolnego czasu w otoczeniu wszystkiego, co sprawia mi przyjemność to dla mnie najlepsza forma odpoczynku.
Jaką masz receptę na życie z pasją?
Na to pytanie odpowiem moim mottem które zamieściłam na swojej stronie:
„Zgromadź przy sobie wszystko to, co kochasz.
Spoglądaj na to.
Skup się na tym.
Dbaj o to.
Oddychaj tym.
Nadejdzie dzień, w którym się przebudzisz.”
Czym dla ciebie jest pasja?
Pasja to jest coś, co sprawia że odrywasz od życia codziennego i unosisz nad ziemią przynajmniej półtora metra wzwyż!  Mieć pasję to dla mnie patrzeć na życie przez różowe okulary. To jest fantastyczny stan. Chciałabym, aby każdy mógł go poczuć.
Gosia, bardzo dziękuje za wywiad oraz zaufanie. Życzę Ci wielu sukcesów!
Ja również dziękuję 🙂
Debiutancki tomik poezji „Kufer cedru pełen” autorstwa Małgorzaty Szepelak można zakupić za pośrednictwem jej strony internetowej http://boadicea.pl/tworczosc/

Linki:
BLOG MAŁGORZATY SZEPELAK  http://boadicea.pl/
PODKARPACKI INSTYTUT KSIĄŻKI I MARKETINGU  http://www.instytutksiazki.rzeszow.pl/
WIOLETTA CIELECKA MALARSTWO  http://www.beautysense.pl/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wszystko dzieje się w swoim czasie. Wywiad z Lidią Sachą – dyplomowaną terapeutką techniki Bowena.

  Lidia Sacha - dyplomowana terapeutka techniki Bowena, która prowadzi swoją praktykę w Rzeszowie. Zagorzała zwolenniczka naturalnych metod leczenia i zdrowego odżywiania.   W wieku 49 lat obróciła swoje życie do góry nogami, by podążać za swoją pasją. W wywiadzie opowiada, jak tego dokonała. Zapraszam!  Lidka, jak rozpoczęła się twoja przygoda z techniką Bowena? Właściwie doprowadziła do tego seria zbiegów okoliczności. Wcześniej pracowałam jako pracownik administracyjny na wyższej uczelni, gdzie zajmowałam się projektami unijnymi oraz organizacją zajęć dla studentów. Jednak gdy uczelnia zaczęła podupadać, a w pracy zostało mi tylko przygotowywanie dokumentacji do projektów badawczych wiedziałam, że muszę się rozejrzeć za inną pracą. W międzyczasie pracowałam jeszcze w stowarzyszeniu, jednak brakowało mi kontaktu z ludźmi. Niestety w tamtym czasie nie miałam żadnego pomysłu na swoją dalszą karierę zawodową. Dlatego, gdy koleżanka zaproponowała mi pracę w fundacji z projektu unijneg

Z WIZYTĄ W LAVARE DESTYLARNIA LAWENDY – FOTORELACJA

Gdy jesienią ubiegłego roku dowiedziałam się że niedaleko Rzeszowa znajduje się plantacja lawendy, wiedziałam że muszę tam pojechać. Od razu skontaktowałam się z właścicielką i upewniwszy się, że odnajdę tam prawdziwą pasję, bez wahania zaproponowałam wywiad. Anna Rząsa, która od kilku lat prowadzi  Lavare Destylarnia Lawendy  z radością zgodziła się opowiedzieć mi historię powstania swojej firmy. Wspólnie jednak doszłyśmy do wniosku, że wywiad musimy odłożyć w czasie by poczekać aż lawenda zakwitnie. Czekałam więc wiele miesięcy, ale było warto! Ania wraz z rodziną ugościła mnie wspaniale. Nasz wywiad przeprowadzałyśmy zbierając lawendę, która następnie została poddana destylacji. Zanim na stronie pojawi się zapis naszej rozmowy, chciałabym podzielić się z Wami krótką fotorelacją którą zamieszczam poniżej. To właśnie za tymi drzwiami znajduje się destylarnia - królestwo Ani. Miejsce w którym materializują się marzenia, ale nie tylko... Zanim wyruszyłyśmy n

Wierze, że mi się uda. Anna Rząsa opowiada jak powstała jej plantacja lawendy i destylarnia Lavare.

Kim jest Anna Rząsa i jakie marzenie spełnia tu, w Kamieniu gdzie nie słychać gwaru miasta a w powietrzu unosi się zapach kwiatów? Od zawsze ciągnęło mnie do ziemi i pewnie dlatego wybierając studia padło na Archeologię. Ziemia rodzi skarby 😊 , które dopiero po latach odkryłam. Etatową archeolożką jednak nie zostałam, bo życie skierowało mnie na inne tory i na trzecim roku studiów skorzystałam z możliwości pracy w banku i tak przez 11 lat byłam panią z banku. Nie żałuję, bo tam wiele się nauczyłam i otworzyłam na ludzi oraz zrozumiałam, że jeśli się czegoś bardzo chce to każdy jest w stanie wszystkiego się nauczyć a wykształcenie nie przesądza o jego życiu. Zdążyłam się też zakochać, wyjść za mąż, przeprowadzić się na wieś do rodzinnego domu i urodzić trójkę dzieci. Ale to nie było to… Skąd w takim razie wziął się pomysł na to, aby posadę pracownika banku zamienić na właściciela destylarni Lavare oraz plantatorkę lawendy? To pączkowało przez kilka lat. Gdy po urodz

Ciesz się tym co robisz a reszta przyjdzie sama. Wywiad z Derekiem Michalskim – fotografem pełnym pasji.

  Derek Michalski – fotograf, poeta, trochę gitarzysta, zdecydowany przyjaciel energii odnawialnej. Redaktor naczelny i założyciel czasopisma LEMAG - Long Exposure Photography Magazine a wkrótce także Infrared Photography Magazine oraz redaktor naczelny The Voice of Renewables – portalu internetowego poświęconego energii odnawialnej na całym świecie, który organizuje konferencje i wystawy w tej branży.   Derka oraz jego żonę Mariolę miałam okazję poznać podczas mojej krótkiej wizyty w Wielkiej Brytani kilka miesięcy temu. Obydwoje mieszkają tam już od wielu lat. Dzięki ich niezwykłej uprzejmości mogłam towarzyszyć im w trakcie kilku plenerów fotograficznych oraz podglądać Dereka przy pracy. Przyznam, że każdy plener to było dla mnie niesamowite przeżycie pełne niespodziewanych zwrotów akcji w poszukiwaniu "tego właściwego" ujęcia. Nigdy też nie spotkałam osoby, której pasja wprost powaliła mnie na łopatki. Z ogromną przyjemnością przedstawiam wam Dereka, który jest niezwykl

PO PROSTU WŁOSKI! WYWIAD Z PAULINĄ, KTÓRA Z PRAWDZIWĄ PASJĄ UCZY JĘZYKA WŁOSKIEGO

Paulina  w tym roku ukończyła studia informatyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim  uzyskując tytuł magistra ze specjalności Modelowanie, Sterowanie i Sztuczna Inteligencja. W trakcie studiów zdobyła również dyplom z bioinformatyki. Od kilku miesięcy prowadzi własną firmę w której m. in. realizuje różne projekty informatyczne. Choć zna pięć języków, to jej prawdziwą pasją jest język włoski. Właśnie dlatego postanowiła udzielać korepetycji z  języka włoskiego i stworzyła bloga  poprostuwloski.pl .   Ambitna, uśmiechnięta, pełna zapału i optymizmu – takie wrażenie zrobiła na mnie Paulina w trakcie rozmowy, która odbyła się w jednej z krakowskich kawiarni.  Paulina, jak to się stało, że studentka informatyki zaczęła uczyć języka włoskiego? Zanim zaczęłam studia informatyczne w Polsce, przez jedenaście lat mieszkałam we Włoszech. Wyjechałam tam będąc 9-cio letnim dzieckiem. Tam również ukończyłam szkołę podstawową i średnią więc można powiedzieć, że jestem prawie Włoszką :). Nau

JESTEM ARTYSTĄ I WIEM, ŻE MAM TALENT. WYWIAD Z PIOTREM BORUTĄ – AKTOREM, BRZUCHOMÓWCĄ I KOMIKIEM.

Piotr Boruta    to wszechstronny aktor, brzuchomówca, klown, muzyk i komik. Finalista telewizyjnego show „Mam Talent” w którym wystąpił razem ze stworzoną przez siebie lalką o imieniu Czocher. Jako aktor na swoim koncie ma epizody w takich serialach jak  „Klan”, „M jak Miłość” czy „Na Dobre i na złe” .  Poza tym, ponad trzy dekady na scenie, miliony uśmiechów i setki przedstawień.  Piotr Boruta  to niewątpliwie wyjątkowa osobowość – pełna pasji, empatii i talentu . Poznajcie prawdziwego artystę. Panie Piotrze, od wielu lat występuje Pan na scenach całej Polski jako aktor, mim, klown, brzuchomówca… Które z tych zajęć jest Panu najbliższe i co tak naprawdę jest Pana pasją? Zdecydowanie aktorstwo i teatr. To właśnie aktorstwo otwiera mi drogę do realizacji wszystkich moich pasji. Z niego czerpię najbardziej. Jak zostaje się aktorem? Czy do bycia aktorem potrzebne są jakieś specjalne predyspozycje? Wielu osobom wydaje się, że potrzeba do tego ogromnej śmiało

WIEM, ŻE TO JEST TO! WYWIAD Z VARIAVARIA KONICZYNKA – MAGDALENĄ RZEŹNICZEK-CZAPNIK

Magdalena Rzeźniczek-Czapnik  z wykształcenia jest socjologiem i ceramikiem artystycznym a także arteterapeutą. Stworzyła markę  VaraVaria Koniczynka , dzięki której na rynku pojawiała się unikalna biżuteria, która nie tylko zdobi, ale również pełni wyjątkową misję. Z sukcesami  działa również w obszarach związanych z rozwojem osobistym.  Magda, czy łatwo jest zaleźć czterolistną koniczynkę?  To zależy od tego, jak na to spojrzeć. Czterolistne koniczynki zbieram od dziecka, więc trudno jest mi to ocenić, choć wiele osób na pewno uważa, że jest to bardzo trudne. Ja mam w sobie taki odruch szukania koniczynek. Moi znajomi śmieją się, że ciągle jestem w pracy. Bywają dni, że nie znajdę ani jednej koniczynki ale bywają też takie, w których znajdę nawet siedem. Swoich koniczynek szukam wszędzie i wtedy, kiedy tylko mam okazję np. idąc na zakupy, wracając z pracy czy będąc w podróży. Nieważne czy jest to Gruzja, Szwajcaria,Turcja czy Albania. Koniczynki rosną wszędzie – oprócz

PASJA TO ENERGIA, KTÓRA NAPĘDZA MNIE DO DZIAŁANIA. WYWIAD Z IGĄ PRZYBYŚ – FIZJOTERAPEUTKĄ KONI

Iga Przybyś  – Mgr inż. Zootechnik i behawiorysta zwierząt. Od 2008 r. zajmuje się profesjonalną fizjoterapią koni. Posiada Certyfikat MEN Zoofizjoterapeuta Koni a także Certyfikat Diagnostyki Termowizyjnej. Jest również wykwalifikowanym masażystą koni, hipoterapeutą oraz instruktorem jazdy konnej. Od 2015 r. wspólnie z mężem, Bartłomiejem, który jest utytułowanym jeźdźcem oraz instruktorem jazy konnej prowadzą rodzinną firmę pod nazwą  „Przybyś Team” .   , Z Igą spotykam się w stadninie  Stajenka Leśne Szlaki w Straszydlu,  gdzie prowadzi rehabilitację koni. Tam również ma swoją siedzibę „Przybyś Team”. Igę podglądam przy pracy. Ma fantastyczny kontakt ze zwierzętami a uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Jest osobą, po której od razu widać, że kocha to co robi.  IGA, CO JEST TWOJĄ PASJĄ? Moją pasją są konie – Praca i obcowanie z nimi. To wspaniałe i piękne zwierzęta. Niezwykle mądre i wrażliwe. SKĄD WZIĘŁO SIĘ ZAINTERESOWANIE KOŃMI I OD KIEDY TRWA? Generalnie, hopla

TANGO ARGENTYŃSKIE – WSPÓLNA PASJA POMYSŁEM NA CIEKAWE ŻYCIE

Swoją pasją wciąż zarażają nowych adeptów tanga. Co tydzień organizują milongi i prowadzą cykliczny kurs podstaw tanga argentyńskiego. To właśnie dzięki nim w Rzeszowie mogą odbywać się liczne warsztaty, na których wiedzę o nauce tanga  można czerpać od mistrzów z całego świata. Poznajcie Anię i Sławka Sulenckich, którzy już od czterech lat każdą wolną chwilę spędzają tańcząc tango argentyńskie. Ania i Sławek Sulenccy Fot. Katarzyna Michno Adelto.pl Z Anią i Sławkiem spotykam się w hotelu  Fal c on , gdzie w każdy poniedziałkowy wieczór organizowana jest rzeszowska milonga, na której można zatańczyć prawdziwe Tango Argentyńskie. Oboje ubrani w wieczorowe stroje, oczekując na pierwsze tangowe rytmy wieczoru opowiedzieli mi o swojej pasji. Od czego zaczęła się Wasza przygoda z tangiem?   Sławek : Nasza przygoda z tangiem tak naprawdę zaczęła się już na studiach, gdy razem zapisaliśmy się na warsztaty z tanga argentyńskiego. Niestety, z  braku wystarczającej ilości chętny